sobota, 12 października 2019

Negocjator. Cz. I

Frederic Forsyth. Negocjator. Wydawnictwo Amber. Warszawa 2009. Cytaty:

Str. 11:
"Marszałek Iwan K. Kozłow miał sześćdziesiąt siedem lat i już o dwa lata przekroczył wiek emerytalny. Jednak w Związku Radzieckim, tak jak gdzie indziej, ludzie, którzy ustanawiają prawa, wcale nie uważają, że powinny się one stosować również do nich."

Str. 13:
"Są dwie przyczyny popytu na ropę. Po pierwsze, od czasu wprowadzenia nowych reform gospodarczych wynika to ze wzrostu produkcji przemysłowej, głownie w zakresie dóbr konsumpcyjnych, zgodnie z dyrektywami Biura Politycznego. Po drugie, ze zbyt dużego zapotrzebowania na paliwo tych niewydolnych gałęzi przemysłu, i to nie tych tradycyjnych, lecz również nowych. Nasz przemysł [MS: radziecki] jest, mówiąc w skrócie, zbyt energochłonny. Stosowanie przestarzałych maszyn w wielu dziedzinach prowadzi do monstrualnych przerostów zużycia energii."

Str. 18-19
"Zaryzykował więc, wbrew temu co radziła służba bezpieczeństwa (...) i zgodził się na życzenie prezydenta. John Cormack chciał przemówić do narodu radzieckiego w transmisji na żywo. (...) Telewizja "na żywo" właściwie nie istnieje w ZSRR; wszystko się cenzuruje, redaguje, przetwarza i dopiero wtedy przekazuje społeczeństwu. (...) [MS: Specjaliści z telewizji] zauważyli, że po pierwsze tylko niewielki procent obywateli radzieckich zrozumie Amerykanina, pozostali muszą polegać na przekładzie — a ten można spreparować. (...)
— Zwracam się do was, mężczyźni, kobiety i dzieci Związku Radzieckiego.
Marszałek Kozłow zerwał się z fotela w swoim gabinecie ze wzrokiem utkwionym w ekranie. (...) Bo John Cormack nie mówił po angielsku lecz płynnie po rosyjsku."

Str. 57:
"... tym, co w rzeczywistości niepokoi naszych planistów, nie jest marnie zorganizowana armia radziecka, lecz armia o połowę mniejsza, za to profesjonalna."

Str. 96:
"Gdy połączone siły międzynarodowych środków przekazu tracą umiar, ich działanie wywołuje przerażenie. Ich apetyt jest nienasycony, metody brutalne."

Str. 99:
"Scotland Yard przyznaje nieoficjalnie, że ma z prasą brytyjską lepsze układy, niż się wydaje. Czasem drażnią się nawzajem przy drobiazgach, ale jeśli sprawa jest rzeczywiście poważna, redaktorzy pism i właściciele słuchają i siedzą cicho."


piątek, 11 października 2019

Czy za 2-3 lata na rynku pozostaną 2-3 banki - w dodatku państwowe? Czy transakcja ma być czysto biznesowa, czy po prostu pomożemy ratować niemiecki sektor finansowy?

Czy PKO BP kupi mBank od Commerzbanku?
Za niedługo z rynku polskiego prawdopodobnie zniknie kolejny bank. Co charakterystyczne — nie budzi to dziś już praktycznie żadnych emocji. Jesteśmy do tego trendu przyzwyczajeni. Zresztą — nie ma co ukrywać — branża takiego kierunku działania spodziewała się już kilka lat temu.

Cóż. Gdzie te czasy, gdy powstawał bank za bankiem, kuszono nas przenoszeniem konta w zamian za szereg korzyści, wciskano nam rozmaite produkty (to akurat dla wielu miało swoje negatywne konsekwencje — patrz polisolokaty, obligacje GetBacku, itp.) i karty, firmy rekrutacyjne szukały morza finansistów, a właściciele kamienic zbijali tysiące złotych miesięcznie (a czasem dziesiątki tysięcy) na jakże pewnym wynajmie dla — trzeba to przyznać — bardzo solidnych klientów? Szereg ulic Kościuszki, Piłsudskiego, Zwycięstwa, Wolności czy Niedurnego można było śmiało nazywać nieoficjalnie ... bankowymi. Bo na jednej ulicy potrafiło rozłożyć swoje "stragany" czasem i kilkanaście (jak nie więcej) banków.

Citibank, Deutsche Bank, Domitet, Nordea, Fortis, WBK, Bank Zachodni, Millenium, Polbank, Raiffeisen — to tylko wybiórcza lista marek, które zniknęły z naszych ulic. A problemy mają jeszcze m.in. Idea i Getin. Wyrok TSUE też podkopie finanse kilku banków, przy czym część z nich wcześniej "zapobiegawczo" wydzieliło ze swych korbiznesowych (corebusinessowych) struktur kredyty frankowe.

A ja podaję za Interią:

"Wystawienie mBanku na sprzedaż przez Commerzbank sprawi najprawdopodobniej, że z rynku zniknie jedna z najsilniejszych bankowych marek. Na dziś faworytem w wyścigu do kupna tego banku jest PKO BP i zdaniem analityków po ewentualnym przejęciu nie będzie on utrzymywał konkurencyjnej marki."

Źródło: Artykuł!

Przed niedzielnym meczem. Na granicy kultur. Macedonia (oficjalnie: Północna)

Niewiele jest już takim miejsc niespenetrowanych przez cywilizację pieniądza oraz wolnej nieskrępowanej deweloperki. Nie dotarły tu tabuny pijanych i wytatuowanych Brytyjczyków, nie dotarły tabuny rozebranych i żądających respektowania swoich praw Niemek. W zasadzie turystykę zagraniczną podtrzymują tu głównie ... Polacy — i to wcale nie ci pragnący luksusu i plastiku celebryci z Warszawy. Raczej "biedota z prowincji" — jak określają ich ci celebryci lub raczej po prostu zapaleni turyści. Powód jest prosty — nie ma tu restauracji McDonald's, nie ma międzynarodowych sieci hoteli, nie ma piwa z Bawarii.

A co jest? Jest wszystko, co trzeba dla polskiego zapalonego turysty: pyszne miejscowe i nieskażone unistandardami jedzenie, umiarkowane ceny, są przyjaźnie nastawieniu ludzie, są kościoły (głównie prawosławne, ale nie tylko), są też meczety (z racji historycznych oraz z racji aktualnej miltikulturowości kraju), są góry (ponad 2000 m.n.p.m.), są jeziora (rozległe i czyste jak morze), nie ma ... morza.

Macedonia Północna — kraj liczący raptem 2 mln mieszkańców, w tym 2/3 stanowią Macedończycy, 1/4  — Albańczycy, jest też mniejszość turecka. Kraj jest w konsekwencji w 2/3 prawosławny i w 1/3  — muzułmański. Na miejscu znajdziemy pozostałości cywilizacji greckiej, tureckiej i wielu innych.

Lotnisko


Polak do Macedonii (oficjalnie: Północnej) trafia najczęściej przez lotnisko w Ochrydzie im. św. Pawła Apostoła (te religijne nawiązania będą turyście towarzyszyć później wszędzie — Macedonia to niezwykle religijny kraj) i ma okazję zwiedzić okolice Jeziora Ochrydzkiego. Choć nazwa — lotnisko — jest nieco na wyrost. Mowa po prostu o ... pasie startowym i budce jak na dworcu w  — nie przymierzając — Rudzie Południowej. Przyloty — da się zrozumieć. Odloty — nie wiem, co by było, gdyby trzeba było pomieścić wylatujących w dwóch kierunkach naraz! Na szczęście ruch na lotnisku międzynarodowym (sic!) jest, hmmm, umiarkowany. No dobra, dolecieliśmy! A co można zobaczyć na miejscu?


Ul. św. Klemensa z Ochrydy


Ulica powinna nazywać się turecką. Jest głównym deptakiem turystycznego miasteczka. Nie jest długa. Na całej swej długości od Placu Miejskiego do meczetu Ali Paszy liczy sobie raptem 350 m. Takie zakopiańskie Krupówki są znacznie dłuższe. I ... znacznie bogatsze w ... markowe sklepy. W Ochrydzie markowych sklepów nie ma, są za to jubilerzy sprzedający miejscową specjalność — perły ochrydzkie. Uliczka jest fajna, klimatyczna, a to, co ją wyróżnia, to ... podłoga. Otóż ulica jest w całości wypodłogowana ... marmurem:
Ul. Św. Klemensa z Ochrydy

Co ważne, polski turysta czuje się na niej bardzo swojsko. Macedończycy mówią językiem bardzo bliskim polskiemu, poza może niektórymi słowami, które mogą prowadzić do nieporozumień:
— Dzień dobry! Przepraszam, jak dojść do cerkwi św. Zofii?
— Aaaa..., to samo prawo!
Przy czym warto zaznaczyć, że "samo prawo" oznacza — rzecz jasna — "cały czas prosto"!
Polski turysta czuje się tu dobrze - Plac Miejski
Deptak ma piękne "odnogi"
I kończy się ... meczetem

poniedziałek, 7 października 2019

Nasze państwo dobrobytu

Mamy nadal znaczący wzrost gospodarczy. Mamy w statystykach niskie bezrobocie. Ale mamy też w tych samych statystykach spadające przychody i zyski przedsiębiorstw. Oraz takie kwiatki, jak poniżej:
  • "mBank mógłby być przejęty przez bank, dla którego byłoby to dobre uzupełnienie oferty produktowej i niewykluczone, że takim bankiem mógłby być jeden z podmiotów kontrolowany przez Skarb Państwa - powiedział dziennikarzom w kuluarach Kongresu 590 minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński."
  • "ArcelorMittal Poland przygotowuje się do wstrzymania pracy wielkiego pieca w Krakowie. Nie podaje jednak konkretnej daty, kiedy miałoby to nastąpić. - Nie ma jeszcze ostatecznych decyzji w tym zakresie - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka prasowa koncernu Sylwia Winiarek."
  • "Tesco tak jak w Polsce nie traci nigdzie indziej w Europie Środkowo-Wschodniej. Trudno dziwić się Brytyjczykom, że jak najpoważniej myślą o scenariuszu, w którym nad Wisłą nie ma ich wcale."
Który obraz jest prawdziwy?

GUS podał dane statystyczne za przedsiębiorstwa ... niewliczane do statystyk

GUS podał dane statystyczne z 2018 r. za przedsiębiorstwa zatrudniające nie więcej niż 9 osób, czyli ... niewliczane do statystyk. 

Oto liczby sektora mikroprzedsiębiorstw:
  • W 2018 r. w mikroprzedsiębiorstwach (zatrudniających do 9. osób), miesięczne wynagrodzenie brutto na jednego zatrudnionego wyniosło 3081,10 zł.
  • W mikroprzedsiębiorstwach pracowało 4,17 mln osób.
  • Dla 85,6 proc. z nich było to główne miejsce pracy.
  • W podmiotach należących do osób fizycznych pracowało 3,43 mln osób, a w podmiotach osób prawnych i jednostkach organizacyjnych niemających osobowości prawnej – 742,9 tys. osób.
  • W handlu i naprawie pojazdów samochodowych zatrudnionych było 26,2 proc. z ww. osób, zaś w budownictwie 14,2 proc.
  • Najwięcej osób w 2018 roku pracowało w mikroprzedsiębiorstwach mających siedzibę w województwie mazowieckim i śląskim – odpowiednio 18,7 proc. i 11,4 proc.

Porównania lekkoatletyczno-piłkarskie

6 medali, w tym jednak tylko 1 złoty (Paweł Fajdek). 12. miejsce w klasyfikacji medalowej, choć wyprzedziły nas kraje z zaledwie dwoma krążkami (ale za to złotymi). Jak ocenić te dziwne mistrzostwa odbywające się w kraju praktycznie bez większych sportowych tradycji, za to w ekstremalnych warunkach pogodowych?
  • Na pewno zapamiętamy bieg podopiecznych trenera Matusińskiego. 4 x 400 m kobiet — to nasza narodowa dyscyplina sportu. Choć wydaje się, że podstawowym kryterium doboru do kadry są podwójne nazwiska biegaczek. Tylko szybka jak wiatr Patrycja Wycziszkiewicz nie spełnia wymogów formalnych, ale ją trener pewnie warunkowo dopuścił do finału, gdyż wkrótce bierze ślub i domyślamy się, że obiecała, iż zasady dochowa. Z drugiej strony są tacy faceci, którzy stwierdzą, że nie ma sensu brać ślubu z kobietą, która nawet nazwisko mamusi musi zachować. Kluczowy dla medalu (i to srebrnego, Amerykanki były poza zasięgiem) był wynik dalece lepszy niż we wszelkich dotychczasowych biegach uczestniczek. To wyczyn. Naprawdę. Czapki z głów.


  • Przy okazji nachodzi mnie refleksja, że z grona medalistek tylko Iga Baumgart-Witan jest w miarę zabezpieczona finansowo, gdyż ma ... męża piłkarza. Co prawda pierwszoligowego, ale jednak zawsze to coś. I to takiego, który niedawno nawet wyszedł z cienia żony, pogrążając katowicki GKS golem sezonu — strzelonym właśnie przez bramkarza Witana.
  • Lewandowski ma jakiś medal! Wszeszcie! Nie udało się trafić do Realu Madryt ani zawojować mistrzostw ... Stop! To nie ten Lewandowski! Od mistrzostw świata w Dausze Lewandowski jest naszym królem. Kto? Marcin Lewandowski! Robert może się go spytać, jak się to robi...
  • A Paweł Fajdek? Zrobił swoje i ... martwił się o kiepską formę kolegi z zespołu — Wojciecha Nowickiego. We dwóch jednak lepiej — widać było po Fajdku. Gratulacje i nie mam więcej słów...
  • Nie martwię się przyszłość polkiej lekkoatletyki tak bardzo, jak o przyszłość polskiego futbolu. Powstają fajne treningowe stadiony dla królowej sportu, trenuje mnóstwo młodzieży. I choć cześć naszych gwiazd jest już daleko od wieku juniora, jestem pewien, że nowi dołączą. Przykład panny (jeszcze) Wyciszkiewicz jest tu znamienny. W futbolu może być gorzej. Ponowny szczyt formy przeżywa Krychowiak, ale reszta naszych wysłużonych gwiazd chyba wkrótce pojedzie na ostatni turniej. W lidze krajowej — następców nie widać. W ligach zagranicznych — jest jeszcze gorzej. Co będzie z naszą kadrą za kilka lat?