sobota, 13 lipca 2019

(Nie)fotogeniczny Śląsk. Fryna. Nie tylko kościół św. Pawła

Moja Fryna (od Friedenshütte, pol. Huta Pokój) to kompletny miszung architektoniczny. 
Naszą dumą jest kościół św. Pawła, perła architektury neoromańskiej z 1912 r.:

piątek, 12 lipca 2019

Śląska fikcja. AKS, Rozwój, Urania, mały Ruch, małe Szombry, nowa Polonia. Stadiony, które nigdy nie powstaną

Zacząłem tę zabawę we wtorek, poddając pod dyskusję możliwość odrestaurowania Hasioka w Bytomiu. Jeśli się powiedziało "a", trzeba też powiedzieć "b", "c", "d" i "e". Co oznacza, że dziś wrzucam nowe koncepcje — dla realnie istniejących miejsc na Śląsku i dla realnych klubów. Koncepcje obiektów, które ... nigdy nie powstaną.

Ale można sobie pomarzyć, że gdyby tak wyburzyć Centrum Handlowe AKS i przywrócić terenowi przeznaczenie sportowe tam, gdzie sport kiedyś był czymś naturalnym, mogłoby to wyglądać tak (taki pomysł z ostatnich dni):

środa, 10 lipca 2019

Wieczny rozwój? To niemożliwe! Nawet w handlu

Silesia City Center — świątynia zakupów
  • W 1997 r. powstało pierwsze w aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej wielkie Centrum Handlowe M1. Wydawało się wówczas, że jest ono tak wielkie, że obsłuży całą aglomerację i nie trzeba już żadnego więcej.
  • W 2005 r. powstała Silesia, konkretnie: Silesia City Center — nowy kościół zakupoholików na Śląsku. Przyjeżdżający z rodzinnymi wizytami na Śląsk "nowi Niemcy" twierdzili, że u nich czegoś takiego jeszcze nie ma.
  • W 2008 r. ukończona została ... rozbudowa M1 w Czeladzi do 68 tys. m kw. powierzchni handlowej.
  • W 2011 r. ukończona została ... rozbudowa Silesii. Jak podaje ciocia Wiki, "liczy ona 86 tys. m kw. powierzchni. Znajduje się na jej terenie 310 sklepów, punktów handlowo-usługowych, kawiarni i restauracji oraz trzynaście sal kinowych". Ponadto możemy wyczytać, że to monstrum ma "parking (A, B) – częściowo podziemny (C, D, E)oraz nadziemny (F), D i F strzeżone, a także bezpłatny parking dla rowerzystów".
  • W 2013 na węźle autostradowym Sośnica, zdecydowanie zbyt rozbudowanym, powstała Europa Centralna z powierzchnią handlową 67 tys. m kw.
  • Gemini Park, Sarni Stok, Galeria Sfera, Auchan, Galeria Waga, Centrum Handlowe Rywal, Tesco Extra, Dom Handlowy Klimczok — to tylko wyrywek z wyszukiwania słów "centrum handlowe" na internetowej mapie Bielska-Białej.
  • "Ponad 2850 sklepów Biedronka w całej Polsce" — reklamuje się na swojej stronie sieć Jeronimo Martins.
  • "W 2019 r. Biedronka może mieć już 3000 sklepów w Polsce" — podają Wiadomości Handlowe.

Wydawałoby się, że ten rozwój jest stały i nie może mieć końca.
— Wszyscy myśleli, że ceny będą tylko rosnąć! — to znany slogan z badania powstania i pęknięcia bańki internetowej oraz dekadę później bańki nieruchomościowej w USA.
W przypadku polskiego rynku handlu detalicznego jest chyba podobnie. Optymistom wydaje się nadal, że rynek może tylko rosnąć. Powinna mu jeszcze dodatkowo sprzyjać dobra koniunktura gospodarcza oraz wyjątkowo hojne transfery socjalne rządu, który za ich pomocą po prostu ... wrzuca pieniądze na rynek. Zawsze głównym beneficjentem takich akcji była sfera handlowa.

— Ale chyba nie tym razem! — to powie pesymista. Branża handlowa chyba bowiem się jednak powoli ... zapycha. Rynek żarł, żarł, aż się nażarł. Większość spektakularnych upadłości lub wycofań z rynku ostatnich lat dotyczy branży handlowej: Praktiker, Alma, Real, kilka innych marek. 

A teraz czytamy o w Business Insider:
"Ekspansja dyskontów, rozwój małych sklepów w formacie convenience, rosnący rynek gastronomii i usług delivery czy rozwój sprzedaży żywności przez internet - to zjawiska, które wpływają na zmniejszenie sprzedaży w hipermarketach."

Czytamy też o Tesco:
"Tesco poinformowało o zamknięciu czterech hipermarketów i jednego z centrów dystrybucyjnych w naszym kraju. To kolejne sklepy w Polsce, które likwiduje brytyjska sieć, zmagająca się od lat z problemami. Nie podaje na razie, ilu pracowników straci pracę.
Sklepy Tesco, które zostaną zamknięte, zlokalizowane są w: Nowym Sączu (ul. Prażmowskiego), Rudzie Śląskiej (ul. 1 Maja), Starogardzie Gdańskim (ul. Zblewska) i Olsztynie (ul. Pstrowskiego). Wszystkie są wolno stojącymi hipermarketami.
Tesco zamyka też jedno z trzech swoich centrów dystrybucji, mieszczące się w Poznaniu."

Na ww. przyczyny nakładają się jeszcze sprawy typowo polskie:
  • rosnące lawinowo ceny energii elektrycznej;
  • rosnące lawinowo koszty pracy;
  • likwidacja "bramy prawnej" w postaci "wynajmu" tanich pracowników z agencji pracy tymczasowej;
  • rosnąca pozycja dostawców, którzy już nie robią dla sieci "najtańszych na świecie produktów" z zapłatą w "najdalszym możliwie okresie" za te produkty;
  • zmiana mentalności klientów wraz ze zmianą pokoleniową — ukierunkowanie na produkty "lepszej marki" zamiast tego, w czym większe i mniejsze sklepy specjalizowały się od lat, czyli "najniższej ceny".
    Dane COIG

Te czynniki wpływają na to, że większe centra i sieci mniejszych sklepów poszukują jakiejś nowej ścieżki "niskich kosztów", tu znów za Business Insider:
"Sklepy, w których nie ma tradycyjnych kas i kasjerów, to nie przyszłość, ale coś, z czym możemy się spotkać. Zarówno Amazon, jak i stacjonarne sieci handlowe testują takie rozwiązania. Plany wobec sprzedaży w modelu grab&go ma też sieć Żabka."

No... nie wiem, czy branża sama sobie nie strzela w stopę. Młodzi i tak kupują w "internetach", a nieco starsi, a zwłaszcza mocno starsi ludzie to core business handlu stacjonarnego, przynajmniej poza ciuchami. Choć kto wie, czy poza? A starsi klienci mają często ogromne problemy z obsługą kas — jak wskazuje nazwa — samoobsługowych. Wielu z nich poci się na myśl o obsłudze bez kasjera, wielu z nich też nigdy w życiu nie miało karty płatniczej. 

Co z tego wyniknie? Ano pożyjemy, zobaczymy. Ja przypuszczam, że padnie jeszcze kilka marek, a reszta ... docelowo na tym zarobi. Po prostu rynek się wyczyści z hazardzistów (ci, co postawili tylko na taniochę i tylko na życie na koszt dostawców), z frajerów (ci, którzy nie znają swojego klienta) oraz z biedaków (na tym rynku to ci, którzy nie mają wielosetmilionowej poduszki kapitałowej). 


wtorek, 9 lipca 2019

Ach ten Bytom! Lodowisko dostanie 15 mln zł dofinansowania. A nie chcecie odrestaurować Hasioka przy ul. Zabrzańskiej?

Z Bytomiem nie jestem związany ani metrykalnie, gdyż urodziłem się w Rudzie Śląskiej, ani lokalizacyjnie, gdyż moje miejsce to ... Nowy Bytom (zupełnie coś innego), ani nawet sentymentalnie, gdyż jestem kibicem piłkarskiego Ruchu Chorzów i — chyba dziś przede wszystkim —  hokejowego Naprzodu Janów. Ale nie potrafię przejść obojętnie wobec tego, jak wygląda współczesny Bytom, ani jaką ma on ostatnio prasę ze względu na:
  • oskarżenia o niezbyt rozsądne gospodarowanie wobec poprzednich władz miasta;
  • wycofanie się Polonii Bytom z rozgrywek męskiej ligi hokeja;
  • dziurę w ziemi w Miechowicach;
  • tragiczny wybuch gazu w centrum miasta.

Ot, patrząc na Bytom, sceptycy historycznych zmian mają w ręku dobitny dowód, że "małpa zepsuła zegarek".

Ale na tym szaro-burym tle pojawiają się powoli jaśniejsze plamy. Znalazły się pieniądze na remonty torowisk w centrum miasta. Piłkarska Polonia awansowała do III ligi. A dziś dziennik Sport podaje, że:

"15-milionowe wsparcie dla Bytomia

 — Nowoczesna hala lodowa w  Bytomiu jest niezbędna dla rozwoju sportowego dzieci i młodzieży, ale również funkcjonowania profesjonalnego zespołu. Stąd też Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło dofinansować tę inwestycję kwotą 15 mln zł  — poinformował wiceminister sportu rodem z Bytomia, Jan Widera, podczas wczorajszej konferencji prasowej w Biurze Promocji Miasta."

No dobra... Lodowisko więc powstanie. Powinno powstać według planów nie później niż do 30 września 2021 r. Tym sposobem zostanie załatwiony tylko jeden ze sportowych problemów Bytomia. Zniknie wreszcie słynna Stodoła, po której ... nikt nie płacze, o czym już pisałem w art. pt. "Tylko Stodoły ... w ogóle nie żal". W artykule znajdują się także wypuszczone do prasy wizualizacje nowego lodowiska.

A co z pozostałymi problemami do rozwiązania, tj. stadionami Szombierek (strasznie rozległy i zaniedbany) oraz Polonii (zupełnie rozkopany)? Otóż prawdopodobnie miasta nie stać na budowę dwóch obiektów w obecnych lokalizacjach. Zresztą obie są ... złe. Przebudowa Szombierek wymagałaby przeformowania tysięcy ton ziemi, bo przecież w takim kształcie jak obecnie, to jakikolwiek nowy stadion zmieściłby się ... wewnątrz starego. A przebudowa Polonii (zdecydowanie bardziej możliwa) jest o tyle kłopotliwa, że stadion mieści się przy osiedlu mieszkaniowym, coś a la Jastrzębie—Zdrój. 

Wobec czego zadam włodarzom miasta pytanie:
— A nie chcielibyście odrestaurować (w sensie miejsca, nie dokładnie tego co było) Hasioka przy ul. Zabrzańskiej?

Hasiok jako nowy stadion miejski dla dwóch klubów naraz ma same zalety:
  • w miarę równy teren niewymagający burzenia wielkich wałów;
  • nie pełni on (ten teren) dziś jakichś istotnych funkcji nie do przeniesienia;
  • jest blisko centrum miasta, choć historycznie to nadal miejsce stadionu Szombierek;
  • jest łatwo dostępny zarówno dla kibiców Szombierek, jak i Polonii.

Ja mam dla władz Bytomia od razu dwie gotowe koncepcje, w wersji "na bogato" (6990 miejsc) oraz w wersji "na biednego" (3420 miejsc, ale z możliwością rozbudowy):



Obie koncepcje uwzględniają, że teren jest ograniczony (zwłaszcza ta "na biednego") i obie uwzględniają łatwą dostępność dla kibiców także z pochyłej ul. Zabrzańskiej.


niedziela, 7 lipca 2019

Polska deweloperka i polska ekologia. Wójt wydający pozwolenie został dyrektorem obiektu

Temat jest trudny. Z jednej strony chcemy, aby kraj się rozwijał i turyści przyjeżdżali do Polski, z drugiej u nas albo nie da się "nic" zrobić (patrz problemy z rozwojem Szyndzielni, Kotarza w Brennej, czy z budową ośrodka narciarskiego w Piwnicznej) z drugiej nagle jesteśmy zaskakiwani różnymi "zamkami" w Puszczy Noteckiej, czy - jak teraz czymś takim nad morzem:

Budowa hotelu w Pobierowie
J.w.

Mnie się ten bułgarski trend (patrz Słoneczny Brzeg i Złote Piaski) niespecjalnie podoba, ale zdania mogą być różne. Lubię rozwój, ale z zachowaniem pewnych ograniczeń. Zresztą czasem te ograniczenia to dopiero napędzają popyt na turystykę, tu przywołam model kanaryjski (Lanzarote - brak wysokiej zabudowy w ogóle).

Z drugiej strony ciekawa w tej naszej polskiej deweloperce jest rola tzw. organizacji ekologicznych w Polsce. Raz blokują "wszystko, co się dzieje", a raz nie widzą problemów w tych różnych "zamkach" zlokalizowanych w różnych "puszczach". Ot, chyba po prostu trzeba "umieć" z nimi rozmawiać.

Dlatego mamy dziś straszne kontrasty:

  • Z jednej strony mamy miasta i miejscowości, gdzie władze najchętniej by wszystko zamieniły na tereny pod budowę nowych bloków i innych przedsięwzięć deweloperskich, jak na przykład Katowice (las sprzedany Murapolowi, spór o budowę na terenach rekreacyjnych na Muchowcu, planowana budowa bloków na miejscu stadionu uczelnianego).
  • Z kolei z drugiej strony mamy miasta i miejscowości, gdzie od lat niczego nie da się zrobić i wybudować.

Coż, taki lajf! Może po prostu prezydenci i burmistrzowie tych drugich miast i miejscowości są "mniej zaradni". Przy okazji dowiadujemy się bowiem, że "zaradności" nie można odmówić b. wójtowi gminy Rewal, na terenie której powstaje wspomniany hotel:

"Wokół budowanego w Pobierowie (woj. zachodniopomorskie) Hotelu Gołębiewski pojawiło się wiele kontrowersji. Były wójt gminy Rewal, który sprzedał ziemię pod budowę obiektu, został dyrektorem hotelu. Gmina broni się, że plan miejscowy dopuszcza w tym miejscu 50 metrów wysokości zabudowy." - czytamy tutaj: link!

A ja przypominam w tym kontekście pomysł z Zakopanego, który jakiś nieodległy czas temu też wywołał niezłą dyskusję:

Turystom z W-wy też należy się skromne zakwaterowanie pod Tatrami

sobota, 6 lipca 2019

Nie pozwólmy zniszczyć Rozwoju!


  • Nie ma już hokejowego i koszykarskiego Baildonu Katowice.
  • Nie ma już hokejowego Górnika Katowice (jego tradycje przejął GKS).
  • Nie ma siatkarskich Czarnych Katowice (jego tradycje przejął GKS).
  • Nie ma szachowego Hetmana Katowice (jego tradycje przejął GKS).
  • Za chwilę nie będzie piłkarskiego Rozwoju Katowice, który właśnie traci stadion i szansę na jakiekolwiek pieniądze.
  • Jest jeszcze, chyba z naciskiem na słowo "jeszcze" hokejowy Naprzód Janów, ale to kwestia czasu, aż władze Katowic go "posprzątają".

Nie ma mojej zgody na taką politykę!

Inna liga hokejowa. Ernest! Dlaczego mi przypominasz, że ja się też starzeję

Dzieje się w klubach hokeja na lodzie w Polsce. Dziś o Naprzodzie, problemach licencyjnych innych klubów oraz zaprzestaniu wspierania m.in. GKS-u K-ce przez ... klientów energetyki.

Pożegnania weteranów w Naprzodzie


2017 r. Marek Pohl wygrywa I ligę. Zdjęcie własne
Chyba najbardziej spektakularna informacja to zakończenie kariery przez Marka Pohla (Ernesta), bezwzględnie najstarszego czynnego (cały czas na lodzie bez miejsca w składzie za piękne oczy) hokeisty naszych czasów. Nie wypominając zbyt głośno wieku (ur. w 1971 r.) zawodnikowi, kilka liczb Ernesta w tym kontekście jest imponujących:

  • od 15 lat bez żadnej przerwy grał w Naprzodzie Janów;
  • od 15 lat łączył pracę zawodową (górnik) z grą w hokeja;
  • w sumie 23 lata grał w Naprzodzie Janów;
  • w sumie 30 lat grał na poziomie ligowym w Polsce;
  • z Naprzodem Janów 3-krotnie wygrał I ligę, a 4-krotnie awansował do ekstraligi;
  • największe sukcesy Ernesta to:

  • Silver medal with cup.svg Srebrny medal mistrzostw Polski (3 razy): 1992 z Naprzodem Janów, 2002, 2003 z GKS Katowice
  • Bronze medal with cup.svg Brązowy medal mistrzostw Polski (1 raz): 1998 z GKS Katowice
  • Gold medal with cup.svg Złoty medal mistrzostw Polski (2 razy): 2000, 2001 z Unią Oświęcim
  • Gold medal with cup.svg Złoty medal I ligi (3 razy): 2014, 2017, 2019 z Naprzodem Janów


Marek Pohl pewnie i grałby dalej w Naprzodzie w ekstralidze, gdyby nie ... restrukturyzacja górnictwa. Zamknięto praktycznie jego kopalnię (KWK Wieczorek) i przeniesiono dwukrotnego złotego medalistę mistrzostw Polski do innej kopalni. To ostatecznie zamknęło szansę na dalszą grę na profesjonalnym poziomie dla człowieka, którego świat (dom, praca, klub sportowy) mieścił się praktycznie w kilometrze kwadratowym w katowickiej dzielnicy Nikiszowiec.

Ernest! Dziękujemy za lata profesjonalnej postawy na lodzie! Ala mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) jako fana hokeja to nowa epoka! Świat, w którym prawdziwych sportowców już dziś nie ma! Ponadto Ernest, nieco ode mnie ... starszy, nagle mi przypomniał, że ja też się starzeję. Póki grał na poziomie ligowym w hokeja (w ost. sezonie w I ataku), mogłem się uważać za młodzieniaszka!

A obok Ernesta podobno karierę w klubie z Nikisza kończą m.in. inni weterani (choć przy Erneście to młodzież) - Marcin Jaros oraz Michał Gryc. Michał Gryc to kolejny zawodnik, który był tak mocno związany z jednym klubem. Cała jego 12-letnia kariera łączy się z Naprzodem. A genialny technik - Marcin Jaros ma za sobą imponujące jak na krajowe warunki sukcesy:


  • Gold medal with cup.svg Złoty medal mistrzostw Polski: 2001, 2002, 2003, 2004 z Unią Oświęcim
  • Silver medal with cup.svg Srebrny medal mistrzostw Polski: 2005 z Unią Oświęcim
  • Bronze medal with cup.svg Brązowy medal mistrzostw Polski: 2011, 2012 z Unią Oświęcim
  • Simple gold cup.svg Puchar Polski: 2002 z Unią Oświęcim
  • Simple silver cup.svg Finał Pucharu Polski: 2004, 2010, 2011 z Unią Oświęcim
  • Gold medal with cup.svg Złoty medal I ligi: 2019 z Naprzodem Janów


Zastaw się i postaw się


Kilka lat temu liga postanowiła być "super profesjonalna". Trudne procesy licencyjne, wyrzucenie dwóch klubów na niższy poziom (wspomniany Naprzód i Zagłębie Sosnowiec) za ... biedę, ściąganie tabunów graczy z zagranicy, i dziś mamy:
  • gigantyczne problemy finansowe i z licencją w Podhalu Nowy Targ;
  • podobne problemy w Toruniu;
  • problemy z licencją z powodu braku umowy na korzystanie z lodowiska w gdańskim Stoczniowcu;
  • pierwszy rok od lat bez hokeja w Bytomiu;
  • pierwszy rok od lat bez hokeja w Opolu;
  • utratę sponsora w Katowicach.

Wydaje się, że w ostatnich latach ekstraliga hokejowa zgromadziła naprawdę dobrych hokeistów oraz rozgrywki toczyły się niezwykle zaciętym poziomie. Tylko, że centrala związkowa zapomniała o wszelkich ... działaniach rozwojowych. Leży reprezentacja, w I liga prezentuje bardzo słaby poziom. Legło szkolenie młodzieży. Pojawiły się nagle dwa lata temu pieniądze od Tauronu (GKS Katowice - praktycznie stworzony nowy podmiot pod historyczną nazwą pod sponsora), Energi (Toruń) oraz PGE (Orlik Opole) i liga ... zgłupiała.

Nie trzeba giganta ekonomii, aby wiedzieć, że problemy z tak zwaną "ustawą o cenach prądu" mogą, a nawet muszą, się odbić na hojności energetycznych sponsorów. No bo dlaczego mają one wydawać pieniądze na hokej, jak tu trzeba gasić (także finansowo) problem z drastycznie drożejącą energią? Jak to wytłumaczyć klientom, w sytuacji, gdy wspomniane firmy de facto państwowe są także de facto monopolistami? Bo niby jest rynek energii, ale jak działa, to temat na odrębną opowieść. GKS Katowice poradził sobie przez zwiększenie hojności ... miasta, ale jest to droga, w której nie ma już żadnego marginesu na ... mniej hojne władze samorządowe. Gdyby GKS-owi nagle trafiło się takie "nieszczęście" - bez pudła przestałby istnieć. Dziś kibice GKS-u nie czują w ogóle takiego niebezpieczeństwa, ale - możecie mi wierzyć - ono może kiedyś pojawić się na horyzoncie. Klub i miasto zabrnęli w toksyczną zależność, w której strumień  pieniędzy (z miasta do klubu) odgrywa kluczową rolę. Została zachwiana zasada zarządzania ryzykiem: nigdy nie wkładaj wszystkich jabłek do jednego koszyka.

W każdym razie ligę dwa lata temu dotknęła wiara w cuda poparta ... państwowymi przecież pieniędzmi. Będziemy potęgą w profesjonalnym hokeju? A skądże, to totalna bzdura. Dyscyplina powinna zrobić rachunek sumienia, przypomnieć sobie o roli szkolenia młodzieży oraz zrobić ... rachunek kosztów. Trzeba wreszcie zacząć liczyć pieniądze, które się posiada, a nie pieniądze, których nie ma. 

"Może być biednie, ale powinno być uczciwie" - to słowa bodajże trenera Szopińskiego na temat nowej szaty (dużo młodszej) Naprzodu. Warto ten apel rozciągnąć na całą ligę. 

Warto też już dziś  podjąć działania, aby ośrodki w których hokej padł lub się wyprowadził (Warszawa, Bydgoszcz, Łódź, Bytom, Opole, Sanok), za jakiś czas wróciły na hokejową ligową mapę Polski. Warto też być może podjąć działania, aby hale przystosowane do hokeja, jak Warszawa, Pruszków, Cieszyn, Bielsko-Biała, Lublin, nie były zamieniane na boiska dla innych dyscyplin. 

Warto też wspierać mniejsze, niezbyt dostosowane infrastrukturalnie, ale ambitne ośrodki hokejowe, jak Poznań, Dębica, Orzegów.
Lodowisko w Orzegowie. Zdjęcie własne

Lodowisko w Orzegowie. Zdjęcie własne

Aby całkowicie nie dezawuować kierunku, który obrała dyscyplina jakiś czas temu, czytaj: oparcie na państwowych firmach, muszę dodać, że tak dzisiaj mają ... wszystkie dyscypliny w Polsce, praktycznie cały świat sportowy. 

Nikt nigdzie nie ma ochoty na trudną konfrontację z "rynkiem". Tu każdy próbuje wydeptać ścieżki do znajomego polityka lub znajomego prezesa w koncernie zależnym od państwa. Czy to dobrze? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.