piątek, 26 lipca 2019

Przedsiębiorco! Nie chcesz, aby rachunek za energię cię zmroził? Czy złożyłeś już oświadczenie?

Uwaga!

Zgodnie z niedawno uchwaloną "ustawą o cenach prądu" (z 13 czerwca 2019 r. poz. 1210) nakłada się na mikro i małych przedsiębiorców (zgodnie z ustawą Prawo przedsiębiorców - w praktyce zatrudnienie do 50 osób) obowiązek złożenia oświadczenia w terminie do najbliższego poniedziałku (gdyż ustawowy termin mija jutro, czyli w dniu nieroboczym) do swojego sprzedawcy prądu:

"Ministerstwo Energii przypomina, że wszystkie podmioty, jeśli chcą zachować w tym roku ceny i stawki opłat energii elektrycznej na poziomie z 30 czerwca roku 2018 muszą do 29 lipca złożyć przedsiębiorstwu energetycznemu Oświadczenie odbiorcy końcowego energii elektrycznej. 
Oświadczenie odbiorcy końcowego energii elektrycznej obowiązuje:
  • mikro i małych przedsiębiorców ;
  • szpitale;
  • jednostki sektora finansów publicznych (tj. jednostki samorządu terytorialnego, ich związków, jednostek budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych);
  • inne państwowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej."
 Tak wygląda oświadczenie:




środa, 24 lipca 2019

Energetyka. Ceny energii ... znów rosną. Czym to się skończy?

Na giełdzie energii (TGE) ceny znów rosną. Oczywiście sam produkt rynkowy pod nazwą energia to tylko część w większości nierynkowego rachunku dla firm i gospodarstw domowych, bo dochodzą jeszcze prawa majątkowe (udział zielonej energii), opłata za dystrybucję (plus minus połowa rachunku) i parę innych drobnych opłat.

Ale w tej części rynkowej (lub raczej zwanej rynkową) po wielkim wzroście w zeszłym roku mieliśmy lekkie przyhamowanie. Ale od paru miesięcy ceny znów ruszyły w górę. Czym to się skończy, skoro już dziś ledwie zipie Huta Częstochowa, a konkurencyjne zakłady Mittala częściowo wygaszają produkcję? Huty, cementownie, koksownie, itp. - to bardzo energochłonne zakłady.

Czy wystarczą działania osłonowe, w tym "ustawa o cenach prądu" czy inaczej "ustawa o wsparciu dla firm energochłonnych"? Co będzie dalej, jeśli ceny się nie uspokoją? A same bez konkretnych decyzji i działań się nie uspokoją, bo za tymi cenami stoją konkretne czynniki, konkretne decyzje i konkretni ludzie. Zresztą moim zdaniem wystarczy jedna, no ... góra dwie konkretne decyzje wpływające na rynek i zachowania konkretnych podmiotów na rynku. Na rynku, na którym przecież jedna firma państwowa handluje z drugą firmą państwową, a znaczących prywaciarzy już tam nie ma. Tylko tyle i ... aż tyle.

Tak to wygląda "dzisiaj":

A skądinąd warto wiedzieć, że przed nami "jutro" jeszcze ... kolejny wzrost rachunków za prąd z tytułu nowej na nim pozycji: opłaty mocowej. Jaki pisała prasa jakiś czas temu:

"Prezydent podpisał ustawę o rynku mocy, która wprowadzi nowy mechanizm wynagradzania elektrowni. Koszty rynku mocy pokryją odbiorcy końcowi poprzez tzw. opłatę mocową doliczoną do ich rachunków za energię."

Nowa dodatkowa opłata będzie obowiązywać od stycznia 2021 r., czyli już za niespełna półtorej roku! Czy macie świadomość, że wówczas wasze rachunki ... znów wzrosną?

wtorek, 23 lipca 2019

Górnictwo nasze kochane

Dziś dane z branży górniczej, zebrane z trudem (na bazie starych i nowych art. prasowych, część spisana z wykresów, istnieje możliwość niewielkiego błędu), bo ARP przestała bez logowania udostępniać część liczb.

Ale bez względu na źródła danych (za ost. lata każdy rok z innego artykułu), widać jeden problem: branża ma potężną zdolność do generowania natychmiastowego wzrostu kosztów w ślad za rosnącymi przychodami. A ponadto wydajność (wydobycie w t na 1 zatr.) w ost. dwóch latach zaczęła spadać.

Ale oto dane w postaci użytecznych wykresów:





Wniosek? Ano jest taki, że głośne mówienie o ... udanej restrukturyzacji branży jest lekką nieodpowiedzialnością. Wcale nie jestem pewien, czy branża jest odporna na kolejny kryzys cenowy.

A ten może nadejść:

Ceny ARA - 1 rok. Źródło: WNP
Rozwiązania w tej sytuacji są dwa:

  • albo rzeczywista restrukturyzacja operacyjna oraz kosztów, przy czym wcale nie mam na myśli zwolnień kadrowych, gdyż w branży od lat pracuje coraz mniej osób - aktualnie mamy zaledwie ok. 80 tys. górników,
  • albo totalne "zamknięcie" i "odcięcie się od rynku".

Paradoksalnie rozwiązanie pierwsze jest trudne do wyobrażenia, więc skupmy się na drugim. W sytuacji kiedy nie ma konkurencji w górnictwie dla energetyki (niemal monopolistą jest PGG, a inne spółki wydobywcze też zasadniczo są kontrolowane przez państwo), konkurencja w produkcji energii jest iluzoryczna (tylko PAK z dużych graczy nie jest kontrolowany przez państwo), a i w sprzedaży i dystrybucji energii jest podobnie (mamy cztery duże konglomeraty zależne od państwa i tylko Warszawa jest w prywatnych rękach) jest to możliwe. W obecnej sytuacji, każdy, kto zarządza branżą, wybierze prawdopodobnie rozwiązanie drugie.

Prawdopodobnie powstanie więc wewnętrzny "rynek" - od wydobycia przez produkcję energii do jej dostarczenia i sprzedaży, który totalnie odetnie się od ... jakichkolwiek cen światowych oraz jakichkolwiek mechanizmów rynkowych.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Mężczyznom, gdy odnoszą za dużo sukcesów naraz, niezmiennie odbiera rozum

Krajem, inwestycjami i wielkimi projektami rządzą mężczyźni. Prezesem najważniejszej partii jest mężczyzna, premierem też jest mężczyzna, a eksperyment z kobietą - w przeciwieństwie do społeczeństwa, które zagłosowało niedawno w rekordowym wymiarze na tę kobietę kartkami do europarlamentu - uznano po 2 latach za nieudany. Prezesem wehikułu inwestycyjnego - Polskiego Funduszu Rozwoju - jest także, jakże by inaczej, mężczyzna. Prezesem wiodącej linii lotniczej w Polsce jest mężczyzna.

Wszyscy ci mężczyźni naprawdę ostatnio mają dużo sukcesów. Prezes z premierem wygrywają kolejne wybory. Opozycja kompletnie nie wie co ma robić i być może dlatego chodzi na marsze kochających inaczej, co nie idzie raczej w parze z powszechnymi oczekiwaniami społecznymi. Gospodarka działa mimo transferów socjalnych, a być może - dzięki nim. Monopolizacja kluczowych branż przyniosła zyski zmonopolizowanym firmom na tych rynkach działających. I tak dalej, i tym podobnie... Na razie to działa, choć pierwsze oznaki lekkiej zadyszki (okresowy spadek produkcji przemysłowej) już widać.

Swego czasu Maciej Słomczyński w swoim "arcydziele literatury brukowej" - jak sam określał swoje książki - opisał taką oto historię w formie rozmowy małżonków:

"– Gdybym kiedyś nie marzył, byłbym do tej pory ekspedientem w księgarni. Cały świat, to sprawa przyszłości, ale jak zawsze trzeba od czegoś zacząć i zobaczyć, co wyniknie z pierwszego posunięcia. Później zastanowię się, co dalej.
Czy wymyśliłeś już pierwsze posunięcie?
– Tak. Kupiłem zamek.
– Kupiłeś zamek?

Pani Quarendon zatrzymała się pośrodku ścieżki. Nagle opuścił ją dystyngowany umiar, którego mozolnie uczyła się przez lat czterdzieści."


Polska wiodącą gospodarką świata! Te marzenia są piękne. W związku z tym oto dziś czytamy w Business Insiderze:

"CPK, czyli Centralny Port Komunikacyjny, został dokapitalizowany przez rząd kwotą 300 mln zł.
(...)
Dzisiaj z naszych usług korzysta ponad 10 mln pasażerów rocznie, a do momentu otwarcia CPK powinniśmy przewozić 25 mln osób rocznie - mówi Rafał Milczarski, prezes PLL LOT.
(...)
Ogłoszono też postępowanie na inwentaryzację środowiskową dla zadań w ramach programu kolejowego CPK, czyli budowy i modernizacji tzw. szprych, tj. linii prowadzących z różnych części kraju do nowego lotniska.
(...)
- Jeszcze w tym roku przedstawimy konkretny przebieg tych linii kolejowych. Mówimy o programie, który obejmie swoim zasięgiem 179 powiatów. W efekcie realizacji programu kolejowego CPK wszyscy mieszkańcy Polski będą mieli najdalej 30 km do najbliższej stacji kolejowej - dodał Mikołaj Wild."

Mikołaj Wild jest pełnomocnikiem rządu ds. CPK i wiceministrem infrastruktury. Serwuje on nam także mapę połączeń kolejowych, które powstaną już wkrótce:

Jakby to skomentować? No cóż. Ktoś tu jako pierwsze posunięcie po prostu kupił zamek. 

Powiem Panu tyle, Panie Wild, że niedawno miałem okazję jechać z Katowic do Krakowa i z powrotem pociągami. Ten jadący tam był z wyglądu klasy "budka z graffiti", ten powrotny był nawet klasy "XXI wiek". Szkoda, że po pierwsze kursów w niestudenckich godzinach nie było wcale i trzeba było czekać godzinami na dogodne połączenie. Szkoda też, że po drugie te pociągi trasę z Katowic do Krakowa (powrotną także) o długości raptem 69 km pokonują w czasie ... ponad 2 godzin! Ich średnia prędkość między dwiema dogodnie wobec siebie położonymi metropoliami to ok. 30 km/godz. 

A remont torów na tym odcinku trwa od ..., w zasadzie to od kiedy pamiętam. I teraz się dowiaduję, że za "chwilę" postaną dziesiątki setek kilometrów nowych połączeń, po których pociągi będą po prostu gnały.

Panie Wild! Zacznijmy od tego, abym do Krakowa mógł dojechać w czasie nie dłuższym niż pół godziny, bo to powinien być standard XXI wieku. A z Krakowa do Zakopanego w - niech będzie - godzinę!

Ale może moje marzenia są zbyt regionalne i zbyt małostkowe?



niedziela, 21 lipca 2019

Sensacja! Sensacja? To jakiś żart! Od piątku wszystkim gospodarzom powiązało nogi


Sensacja! Sensacja? To jakiś żart! Od piątku wszystkim gospodarzom w 1. kolejce ekstraklasy (ekstra?) powiązało nogi. To po pierwsze. Jeszcze na deser Górnik zremisuje lub nawet wygra w Płocku. Złośliwi powiedzieliby, że bukmacherom też się coś należy, ale ja się tam nie znam.

A po drugie - czy Legia to dziś jakiś potentat? Przecież oni nie wygrali w lidze 5. meczu z rzędu. A ostatni wygrany mecz tej drużyny to parodia sędziowania sędziego Stefańskiego i parodia polskiej wersji VAR-u w Gdańsku w 33. kolejce ubiegłego sezonu...

Nowa inwestycja. Gondola na Siodło i krzesło na Klimczok

Pomysł po sprawdzeniu dystansu na mapach u wujka Google'a, wcale nie wygląda kompletnie abstrakcyjnie.

Kluczowa dla realizacji projektu jest odległość od ewentualnego parkingu zlokalizowanego w Biłej - dzielnicy Szczyrku. Parking taki mógłby powstać przy Hotelu Klimczok (co pewnie byłoby bardzo dogodną sprawą dla tegoż hotelu) lub przy przystanku PKS (ok. 300 m dalej).

Odległość w linii prostej od Hotelu Klimczok do Siodła pod Klimczokiem okazuje się bowiem zaskakująco przyjazna: tylko ok. 1370 m:


Zaletą pomysłu (także ekologiczną - co okazuje się dziś niezmiernie ważne) jest to, że wykorzystano by istniejące zbocza narciarskie, które jednak ostatnio wykorzystywane są doraźnie (Klimczok) lub wcale (do Siodła do schroniska). Stok na Klimczoku jest dość szeroki i można sobie wyobrazić tam krzesło a la Dębowiec (w miejscu obecnego talerzyka), natomiast do schroniska mógłby iść (jak niegdyś) talerzyk albo orczyk. W konsekwencji można by stworzyć niewielką stację narciarską ze stokiem treningowym dla sportowych narciarzy (z Klimczoka) i stokiem dla początkujących  (ze schroniska). Ograniczenia projektu mieszczą się w słowie "długość". Po prostu wykorzystane trasy byłyby dość krótkie:


A zalety? Zalet jest mnóstwo:

  • śnieg do maja;
  • śnieg od początku grudnia zaledwie przy lekkim dośnieżeniu;
  • powstałe bardzo fajne rodzinne centrum narciarskie dla nielubiących wielkich przestrzeni rodzin;
  • bliskość gastronomii - schronisko;
  • bliskość wielkich stacji wokół (Szczyrk) - co gwarantuje popularność.
Całość wymagająca budowy dolnych i górnych stacji kolejek, garażu dla ratraka, lekkiego wyrównania terenów oraz instalacji do dośnieżania mogłaby wyglądać tak:

Pomysł jednakże na razie istnieje tylko w wyobraźni autora.

Ciekawostki ekonomiczne

Na bazie danych GUS-u: