czwartek, 17 września 2020

Ważne daty

Ważne daty dla przedsiębiorców i ich kosztów:

• 27 października 2020 r.

- zawarcie umowy o zarządzanie PPK

- dla firm zatrudniających >20 pracowników

• 10 listopada 2020 r.

- zawarcie umowy o prowadzenie PPK

- dla firm zatrudniających >20 pracowników

• 1 stycznia 2021 r.

- wejście w życie ustawy o rynku mocy

- dla wszystkich klientów zakładów energetycznych


• 1 stycznia 2021 r.

- rozpoczęcie procedury przystąpienia do PPK

- dla firm z ostatniego etapu >10 pracowników

oraz dla sektora finansów publicznych


Czy jesteś przygotowany?


Futrzaki to niebezpieczny precedens. Co jeszcze będzie wkrótce zakazane?



— To tylko - w zależności od szacunków - od tysiąca do czterech tysięcy miejsc pracy. Wszyscy dobrzy ludzie powinni to poprzeć. To kwestia człowieczeństwa — głosi partia rządząca niemal (niemal, bo są tzw. "wyłomy") jednym głosem.
I w tej kwestii partia rządząca zaprzecza sama sobie i wystawia złe świadectwo samej sobie. Przecież ona ma wpływ na:
  • przepisy odnośnie zasad przechowywania zwierząt i postępowania ze zwierzętami;
  • działania licznych podległych pośrednio władzy instytucji kontrolnych;
  • możliwości regulowania zasad przyznawania pozwoleń na działalność.

Jeśli przyjmiemy fakty wskazane wyżej, wówczas procedowany zakaz hodowli zwierząt futerkowych (poza wyjątkami) tworzy niebezpieczny precedens. Władza pokazuje bowiem, że może nagle, ot tak, być może ze względów etycznych lub innych "ważnych dla kraju" pozbawić dochodów i pracy KAŻDEGO!

Dlaczego każdego? Bo która branża nie jest nieetyczna, niestrategiczna dla kraju lub przeszkadzająca w osiągnięciu jakiegoś celu społecznego? Odpowiadam: KAŻDA!

Na dzień dobry pójdą:
  • górnicy
  • oraz energetycy.

Górnictwo jest niedobre, bo tak chce lewicowy i ekologiczny "świat". Ale tak się składa, że polskie górnictwo ma znaczący udział w rynku światowym, na na rynku europejskim jesteśmy (obok - uwaga - Niemiec!) potentatem. Podobnie jak w branży futrzarskiej, obok ... Danii. Ale Dania - oczywiście - "ma odpowiednie warunki chowu", rzecz jasna: w narracji.


Energetyka już teraz "skręca w lewo i ku ekologii". Polska Grupa Energetyczna (potentat w branży w Polsce) ogłasza tubalnie wszem i wobec, że wkrótce będzie "zielona". Nie chce już niedobrego węgla, nie chce elektrowni węglowych (które państwowe firmy w ostatnich latach wybudowały od zera lub wyremontowały, za w sumie - bagatela - kilkadziesiąt miliardów złotych).

Pomijając już fakt, że "rząd oszalał" (jak piszą wyborcy partii rządzącej w komentarzach do niemal rządowego portalu wPolityce.pl - polecam przegląd pod artykułami o "ustawie futrzarskiej" i innych "zielonych pomysłach"), całość stanowi bardzo niebezpieczną realizację interesów OBCYCH zamiast POLSKICH. Bo jeśli nie będzie przemysłu futrzarskiego w Polsce, to rozwinie się on w bardziej przyjaznym biznesowo (a nie dla zwierząt) kraju. Jeśli nie będzie wybycia węgla w Polsce, to będzie ono kwitło w bardziej przyjaznym biznesowo (a nie ekologii) kraju. Nie zlikwidujemy "zła". My tylko to zło wyeksportujemy gdzieś indziej, w dodatku ze szkodą dla PKB i miejsc pracy w Polsce.

Dlaczego zagrożony jest KAŻDY biznes? To proste. Dla zamknięcia z dnia na dzień ZAWSZE znajdą się argumenty. Oto przykłady, tylko kilka, taka nowa "piątka ku prawie i sprawiedliwości świata":

- TRANSPORT DROGOWY - niedobre ciężarówki rozjeżdżają żaby i jeże, w dodatku kopcą i zatruwają środowisko;

- HODOWLA TRZODY CHLEWNEJ - w zasadzie czym (poza niby nietrzymaniem norm sanepidowskich) różni się to od hodowli zwierząt na futra?
- PRALNIE - strasznie dużo detergentów trafia do "środowiska";
- LOTNISKA I SAMOLOTY - strasznie dużo paliwa zużywają, w dodatku to ce-o-dwa;
- HUTNICTWO - tu już nie ma co gadać, wobec takiej polityki ekologicznej zamknięcie tej branży jest w zasadzie przesądzone.

A jeszcze w tle jest przyszła skłonność (lub raczej zniechęcenie) przedsiębiorców do inwestowania, czyli wydawania pieniędzy w celach długoterminowych. Przedsiębiorcy już dostali po zębach:
  • niestabilnością zachowań i cen wielu rynków (główna przyczyna małej skali inwestycji w czasach boomu);
  • licznymi nowymi parapodatkami (PPK, wzrost płacy minimalnej, składek ZUS, podatek od deszczu, wzrost cen energii el., wkrótce dalszy wzrost ww. cen - rynek mocy);
  • a teraz jeszcze licznymi ograniczeniami lub całkowitym paraliżem działalności w związku ze stanem epidemicznym.

A teraz jeszcze dodatkowo rząd im mówi:
 — Nie znacie dnia, ani godziny...

środa, 16 września 2020

TVP mówi, że turystyka w Polsce ma się dobrze dzięki bonowi turystycznemu. To prawda ekranu, nie faktu

TVP twierdzi, że polska gospodarka przechodzi kryzys wirusowy bezobjawowo, a nawet polska turystyka dzięki bonowi turystycznemu ma się znakomicie. Na bazie własnych obserwacji, przyznam: nieco odmiennych, nie podzielam tego entuzjazmu. Moim zdaniem zdjęcia z kolejki ludzkiej do wejścia na Śnieżkę to obraz wyrwany z kontekstu, w dodatku w szczególnych okolicznościach: piękna pogoda w wolnym od pracy dniu.

Generalnie może i nie jest źle, ale wiele branż ucierpiało - delikatnie mówiąc - nieco mocniej niż standard pokazuje. Otóż nadal nie działają "normalnie" między innymi takie aktywności jak:

  • turystyka zagraniczna;
  • w ślad za ww. loty czarterowe;
  • w ślad za ww. przewozy autokarowe;
  • turystyka biznesowa: spotkania, konferencje, szkolenia;
  • branża sportowo-rozrywkowa;
i w jakimś stopniu też:
  •  turystyka krajowa, która po prostu stała się inna: krótkie przejazdy, niekorzystanie z ofert pozanoclegowych, czasem i bez noclegów, boom głownie na domki i apartamenty.

Moje obserwacje potwierdza Dziennik Polski, w którym czytamy o Krakowie:
"2311 turystów zagranicznych nocowało we wszystkich krakowskich hotelach w całym drugim kwartale 2020 roku. Rok wcześniej było ich 315 708, czyli ... 137 razy więcej. To pokazuje skalę dramatu, z jakim muszą się zmierzyć właściciele obiektów nastawionych dotąd głownie na obsługę cudzoziemców. W miejscach skoncentrowanych na turystach krajowych spadek ten był znacznie mniejszy, bo "tylko" osiemnastokrotny: z 634 199 do 43 414 osób."

W zasadzie nie ma potrzeby dalej tego komentować. Tu nie pomoże żadna "tarcza", a i perspektywy są nijakie.


 Liczba gości w hotelach w Krakowie 
 Okres/liczba   II kwartał 2019   II kwartał 2020   Wzrost/spadek 
 Turyści zagraniczni                  315 708                        2 311    -99,27%
 Turyści krajowi                  634 199                      43 414    -93,15%
 Razem                  949 907                      45 725    -95,19%



Cóż, wydaje się, że rząd przed uruchomieniem drastycznych środków walki z COVID-19 powinien zapytać społeczeństwo:

— Rodacy! Czy dla ochrony własnego zdrowia przed straszną chorobą [która nie okazała się jednak w praktyce gorsza niż dotychczas istniejące "na rynku"] jesteście gotowi ponieść konsekwencje w postaci możliwej utraty pracy, dochodów, możliwości podróżowania, wyjazdów zagranicznych i swobodnego korzystania z wielu usług?

Nie przypominam sobie takiego referendum, ani nawet sondażu...

Dowcipy o nich są prawdą. Do policji nadal przyjmują durniów

Agresywny tłum atakuje policjantów?
Ze szkolenia policyjnego:
— Co należy zrobić, gdy na mecz między drużynami, których kibice może nie żyją w przyjaźni, ale też mają zawarty mały pakt o nieagresji, odbywający na stadionie o pojemności w sumie (w dobie COVID-19) 450 miejsc, przybyło ok. 2 tysiące kibiców gości (na zaproszenie kibiców gospodarzy w komplecie zajmujących wspomniane miejsca), którzy w pobliżu są trzymani za płotem i coś tam sobie śpiewają? Tłum jest o dziwo grzeczny mimo braku możliwości obejrzenia meczu (patrz: pojemność) i składa się głownie z "pikników", w tym z rodzin z dziećmi. Tylko paru narwanych po dwóch godzinach siedzenia zaczyna szarpać płotem. Co należy zrobić?
— Dla dobrej zabawy (przecież jest nudno) należy potraktować tłum gazem! A potem, jak już prowokacja się uda, należy do kibiców strzelać! Wówczas na pewno będzie zabawa.
Tak sobie wyobrażam odprawę durniów z sobotniej akcji "Mecz".

Wbrew temu, co napisała policja w komunikacie, najpierw był gaz, a potem przedmioty lecące w stronę stróżów prawa (prawa?). To wiemy, bo w dzisiejszych czasach są komórki, jest internet i są możliwości kręcenia filmów z tej hecy. Nie ma wątpliwości, że dowodzący tą akcją jest durniem.

Stróżów prawa się jeszcze zapytam:
— A co by było, gdybyście trafili na naprawdę bojowych i agresywnych do bólu kiboli?
— Wtedy byśmy uciekli. My atakujemy tylko słabszych — pewnie by odpowiedział dowodzący akcją "Mecz".
Warto spojrzeć, w kogo nasi dzielni stróże "dają" tym gazem

Należy się oderwać od wszelkich sympatii i antypatii. Ta akcja była drastycznie nieprofesjonalna i ... niebezpieczna. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by wskazać błędy policji w zarządzaniu ryzykiem w tej sytuacji. Nie trzeba też wielkiej wyobraźni, by przenieść tę sytuację na inne zdarzenia życiowe. Od służb mundurowych w Polsce oczekujemy profesjonalizmu, dobrego wyszkolenia i radzenia sobie w trudnych sytuacjach, także z tłumem. Radzenia sobie tak, aby było możliwie bezpiecznie. A nie prowokowania tłumu. Prowokowanie tłumu i wywoływanie zamieszek nie powinno być rolą służb.

Komuś wyraźnie brakło profesjonalizmu i mam nadzieję, że odpowie za to służbowo. Policja konna, która rozjeżdżała w 2017 r. ludzi na murawie, już poszła w niebyt!
W tle odbył się mecz. Na zdjęciu kibice gospodarzy


wtorek, 8 września 2020

Nowe uderzenie w ceny energii elektrycznej. Tym razem będzie ... drożej. 1 stycznia wchodzą w życie przepisy o rynku mocy

Uwaga! Ustawa o rynku mocy wchodzi w życie od 1 stycznia 2021 r.


Walka z COVID jak reprezentacja Brzęczka. Trzeba po prostu zmienić taktykę

— Ależ ta Holandia jest niebezpieczna. Najważniejsze to nie stracić bramki — powiedział trener piłkarzom na odprawie.
— W ogóle futbol jest niebezpieczny, rywale są tacy szybcy, ich podania są tak celne. Ale spróbujemy się nie dać: przeszkadzają wszyscy. Włączamy tryb nadzwyczajny i robimy akcję pod kryptonimem "Autobus"! Macie zakaz oddawania strzałów, siania jakiegokolwiek zagrożenia i w ogóle ofensywy — dodał jeszcze.

Cóż! Byliśmy dzielni, ale w sumie ... nie udało się. 90 minut totalnej obrony okazało się taktyką niemal skuteczną. Mogło się udać (było blisko), ale skończyło się na 0-1. Oznacza to, paradoksalnie, że ... Holandia była ... słaba. Potwierdzili to zresztą Włosi, wygrywając z nią 1-0. Oni lepiej od Polaków znają zastosowanie słowa "catenaccio".

Potem próbowaliśmy powtórzyć niezłą taktykę (skoro z Holandią "omal" się nie udało) z Bośnią i Hercegowiną*, ale ... jeszcze bardziej się nie udało, bo straciliśmy bramkę znacznie wcześniej niż z Holandią. I gdzieś ok. 35 minuty coś się z głowach Brzęczka i piłkarzy pozmieniało. Najpierw nieśmiało, potem z lekkim niedowierzaniem, że przeciwnik nie jest taki mocny, potem ze strachem, czy nie dostaną bury od trenera w przerwie, ale jednak piłkarze ... zaczęli ... normalnie grać w piłkę. I okazało się, że można wygrać mecz także przekraczając połowę przeciwnika. No, jest ryzyko, że stracimy także drugą bramkę, ale w końcu ktoś zrozumiał, że ... inaczej się nie da.

— Ależ ten COVID jest niebezpieczny. Najważniejsze to uniknąć zarażenia — mówi nam rząd, lekarze i - przede wszystkim - media.

No cóż. W walce z COVID nie przegrywamy już 0-1, ale wręcz 0-3. I jeśli nie zmienimy taktyki, będzie nokaut.

0-1 było po pierwszym zarażeniu. Nie udało się uniknąć choroby w ogóle.

0-2 było, gdy nie pomogło totalne zamknięcie ludzi i gospodarki. I niech mi tu nie insynuuje bezczelny pan Czabański, że cmentarze nie były zamknięte (tak prawił w "Sieci"), bo realnie były. Wiem, restrykcje były bezprawne, ale odwoływanie się do tego przez "kumpla rządu" to skrajna bezczelność. Bezczelność, bo ja widziałem policję lepiącą mandaty za próbę ... umycia samochodu na myjni w Czarnym Lesie. Widziałem też straż miejską patrolującą park, czy ... nikt do niego nie wchodzi. I tę bitwę przegraliśmy. Choroba nie zniknęła.

0-3 jest teraz. Trzeciego gola wbiły nam statystyki. Zrobiliśmy ludziom totalne więzienie przy 300 zakażeniach dziennie w kraju, a obecnie notujemy o kilkaset więcej.

No cóż. Przegrywamy już jak Dudek w Stambule. Jest 0-3 do przerwy i dalsze propagowanie taktyki pn. "Autobus" nie ma sensu.

Panie Brzęczek, o przepraszam: Morawiecki, należy coś zmienić! Należy przejść do ofensywy!

Na czym ta ofensywa ma polegać? Nie, nie na żadnej szczepionce, gdyż szczepionka NIGDY nie leczy tego co będzie, tylko to co BYŁO. A wirus mutuje. Nie ma więc szczepionki na PRZYSZŁE mutacje. Szczepionka może być lekiem na duszę (strach społeczny), ale raczej nie na ciało.

Należy się więc zachować inaczej. W ogóle ... odwrotnie do bieżącej polityki. Otóż należy:

Czy istnieje lekarstwo, które zabija wirusa grypy?
  • budować odporność społeczną przez zdrowy tryb życia: turystykę, pływanie, wycieczki górskie;
  • budować odporność społeczną przez ... maksymalizację kontaktów międzyludzkich: sympozja, mecze, koncerty;
  • ale też zachować pewne środki higieny, które przydadzą nam się zawsze: mycie rąk, dezynfekcja w sklepach, restauracjach.

Ludzie czekają na lekarstwo na COVID. Tyle, że wystarczy sprawdzić, jak działa dowolne lekarstwo. Lekarstwo nie zabija bezpośrednio niczego, w tym też wirusa. Lekarstwo (każde) po prostu pobudza organizm do walki z chorobą.

Nie musimy czekać na lekarstwo. Możemy je sobie sami wytworzyć w naszym organizmie. Jak? Poczytaj wyżej!


*) Informacja dla tegorocznych maturzystów (pokolenie "klęski") jest taka, że Bośnia i Hercegowina to ... jeden organizm państwowy, choć podzielony na trzy nacje: Chorwatów (zamieszkują głównie Hercegowinę), Serbów - mających w ramach kraju swoją autonomiczną "Republikę Serbską" oraz Boszniaków, czyli ... jugosłowiańskich (b. kraj Słowian na południu Europy) muzułmanów. Kwestie religijne w Bośni i Hercegowinie mają zresztą fundamentalne znaczenie. Chorwaci to katolicy, Serbowie - prawosławni, Boszniacy - muzułmanie. 

wtorek, 1 września 2020