niedziela, 8 września 2019

Sposób na nudę. Hala na skarpie

Każdy ma jakieś hobby. Jeden inwestuje w wysoko oprocentowane napoje, drugi — w wysoko oprocentowane fundusze jakiejś giełdy, GetBacku lub polisolokaty, trzeci — skacze na bungee z przepaści.

Moje hobby, choć też szkodliwe, jest nieco inne. Wyobrażam sobie i rysuję ... obiekty sportowe. Czasem dość nietypowe, choć czasem życie i istniejąca rzeczywistość podają na tacy kompletnie wariackie inspiracje (Braga, projekt stadionu Evertonu, Rijeka, Islandia).

Dziś proponuję halę położoną na skarpie — takie naturalne wykorzystanie terenu. Są takie miejsca w Europie i na świecie, gdzie można by to zastosować. Różnica poziomów wynosi ok. 15 m.

W dalszej perspektywie będzie jeszcze stadion na wyspie (wodzie) i kilka innych dzikich pomysłów. Może znów (jak ze stadionem Szombierek: link tutaj) pojawią się też pomysły do zastosowania na miejscu.

sobota, 7 września 2019

Czy oni naprawdę byli 50 lat temu na tym Księżycu?

2019 rok:

Po nieudanej próbie lądowania na Księżycu przez izraelską sondę Beresheet w kwietniu 2019 roku liczyliśmy, iż uda się to indyjskiemu lądownikowi, który od kilku dni szykował się do kontrolowanego lądowania na Srebrnym Globie. Niestety, w ostatniej fazie lądowania utracono z nim kontakt, nie wiemy zatem czy udało mu się osiąść na jego powierzchni. Komputeświat.pl


1969 rok:

Po trzech dniach Apollo 11 wszedł na orbitę Księżyca. Armstrong i Aldrin przeszli do modułu księżycowego, który został odłączony i rozpoczął historyczne lądowanie. Astronauci wylądowali na Księżycu 20 lipca 1969 roku. Wkrótce Neil Armstrong przekazał Ziemi radosną wiadomość – „Orzeł wylądował”. Google.com

Klagenfurt, Poznań, Wałbrzych. Znajdź różnice!

Klagenfurt - zdj. Stadiony.net

Poznań - zdj. Google

Wałbrzych - zdj. Google

piątek, 6 września 2019

Samotność Nowego Sącza i całej Galicji, Cejrowskiego i jemu podobnych

Czy pieniądz bierze się z ciężkiej pracy, czy daje nam go państwo?
Społeczeństwa w sprawach szeroko rozumianej polityki zasadniczo mogą przyjąć wobec swoich reprezentantów dwie postawy:

  • Chcę być wolny! A "wolność zaczyna się od samodzielności i odpowiedzialności za siebie i najbliższych" [1]. Taka postawa stanowi "pochwałę życiowej zaradności, kreatywności, przedsiębiorczości i brania losu we własne ręce" [1]. To kwintesencja konserwatyzmu — nadal mocno obecna np. w polityce w Stanach Zjednoczonych lub w książkach Wojciecha Cejrowskiego. W polskich warunkach to — wydawałoby się — taki mentalny Nowy Sącz i praktycznie cała Galicja, gdzie dziadkowie wpajali ducha pracowitości, a życie od lat uczyło ludzi zaradności. Bo bez tej zaradności by nie przeżyli. Mowa o ludziach, którzy wiedzą, że pieniądz i żywność bierze się z ciężkiej pracy.
  • Oczekuję od przedstawicieli państwa, których wybrałem, że rozwiążą moje życiowe problemy! Dopłacą do hektara lub cen owoców ("Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ma raz w roku ustalać cenę minimalną m.in. jabłek, porzeczek i truskawek do mrożenia oraz na koncentrat, pszenicy czy kukurydzy.") [2] wypłacą trzynastkę, zdejmą koszty ze spółek prawa handlowego na państwo (deputaty węglowe), uratują upadające kopalnie (transformacja KW i KHW w PGG) oraz huty (ponadpartyjny apel o przejęcie przez państwo akcji Huty Częstochowa). To taki mentalny (piszę to z bólem jako Ślązak, ale tak jest) Górny Śląsk, gdzie drzewiej Niemcy dawali pracę, wikt i opierunek w zamian za grzeczność, a potem jeszcze do pieca dołożyła komuna — z różnymi książeczkami górniczymi, uprzywilejowanymi bramkami na nartach, specjalnie wyposażonymi sklepami i szeregiem innych przywilejów. Nie jest przypadkiem, że dziś najdziwniejsze składowe wynagrodzenia, różne trzynastki, czternastki, ołówkowe, itp. spotyka się w ostatnich pozostałościach dużych zakładów na Górnym Śląsku lub w okolicach. Mowa o ludziach, którzy wiedzą (a raczej wierzą), że pieniądz daje państwo. To kwintesencja socjalizmu.
Jak jednak czytamy w Rzeczpospolitej w zbliżającej się kampanii politycznej "możemy chyba mówić o wyborczym osieroceniu wielu pracowitych i przedsiębiorczych Polaków, którzy od roku 1989 tworzą polski cud gospodarczy. A w kampanijnych licytacjach na patriotyzm bardzo rzadko słychać, że ważnym jego wymiarem jest codzienna praca czy solidność w biznesie". [1] Warto też zauważyć, że "ok. 3 mln Polaków prowadzi formalnie działalność gospodarczą". [1] 

Ciekawe, że ten elektorat (znaczny ilościowo, ale nie krytyczny) próbowało zagospodarować kilka partii satelickich lub przejściowych i — co charakterystyczne na polskiej scenie — najczęściej ... skrajnie lewicowych. To chichot z tradycji i norm politycznych. W Stanach Zjednoczonych socjalem kuszą demokraci (lewica), a o przedsiębiorców dbają republikanie (prawica). W Polsce się to kompletnie porąbało. 

W zasadzie porąbało się do tego stopnia, że nie ma dziś ani jednej partii, która powiesiłaby na sztandarach idee kapitalizmu i wzorce amerykańskiej prawicy:
  • Dbaj sam o siebie, o swój sukces ekonomiczny i o swoje bezpieczeństwo!
  • My ci obniżymy podatki, abyś mógł się bogacić!
  • Zamożność jest dobra!
  • W celu wzrostu zamożności obywateli postawimy na wolny rynek i konkurencyjność!
  • Przestaniemy odbierać pieniądze obywatelom i rozdawać je innym obywatelom! "Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy". [3]
Nie ma dziś ważnej żadnej partii w Polsce z szansami na wejście do sejmu, która głosiłaby taki program. Wszystkie licytują się na obietnice socjalne lub ukierunkowują swoją kampanię na zupełnie inne tory: obyczajowe, dyskredytację przeciwników, geopolityczne.

Cóż! Od lat twierdzę, że jesteśmy społeczeństwem pokryzysowym. I kształt naszej sceny politycznej jest tego odzwierciedleniem. Polak nie oczekuje od Państwa wolności, tylko rozwiązania jego konkretnych problemów. Na to pierwsze jest jeszcze zbyt biedny majątkowo i zbyt mało zarabiający na co dzień. Nie ma się co tym denerwować. Ot, taki lajf.

[1] - Sławomir Sowiński. Samotność kapitalizmu. Rzeczpospolita
[3] - Margaret Thatcher


(Nie)fotogeniczny Śląsk. Stara hala Pogoni. Przypomnienie w dniu sukcesu kadry z Rosją

Dziś wraca do życia w Polsce, niczym feniks z popiołów — po zwycięstwie kadry z Rosją — jedna z kompletnie zapominanych dyscyplin sportu, czyli koszykówka. W związku z tym na naszym blogu mamy nawiązanie do tejże dyscypliny.

Na zdjęciach stara hala Pogoni Nowy Bytom (Ruda Śl.) z symboliczną liczbą miejsc i bardzo "ciasna" — użytkowana przez drużynę kilka dekad temu. Użytkowana do momentu powstania nieopodal nowej hali z widownią na ok. 500 widzów. Ponadto w roku awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej koszykarzy (1995) nowa hala w ekspresowym tempie została rozbudowana i zyskała trybuny mieszczące ok. 1000 widzów. Dziś połowa z nich (jedna strona) jest wyłączona z użytkowania. Ale miało być o starej hali...

Ze starej hali korzystają już od lat uczniowie pobliskiej szkoły. Odbywają się na niej lekcje wychowania fizycznego.

czwartek, 5 września 2019

W kontekście wypowiedzi polityka, czyli kogoś, kto dziś zapomina, o czym mówił wczoraj

Tak sobie myślę, że jeśli nic się nie zmieni, chorzowski Ruch będzie latami wegetował w niższych ligach, miasto będzie wspierało wysokiej klasy kombinatorów, a stadion...

No cóż, nasza wysłużona Toi-toi Arena pozostanie taką, jaka jest obecnie jeszcze przez dekady!

No bo przecież podobno Chorzów jest biedny (a Zabrze to nie?), następuje jakiś armagedon podatkowy (czemu akurat w Chorzowie?), miasto wyjątkowo (wyjątkowo?) dopłaca do edukacji, a przecież mieszkańcy mają też inne potrzeby.

Nawet jeśli to wszystko miałoby być prawdą lub chociaż półprawdą, nie zmienia to tego, że "przed" wyborami samorządowymi narracja była nieco inna niż jest "po".

Z drugiej strony ja, ekonomiczny konserwatysta, nie oczekuję żadnych luksusów i żadnego "zastaw się, a postaw się". Ale nawet w tej III lidze niektóre kluby mają małe, ale bardzo przyzwoite obiekty — zadbane, z dobrą widocznością, z zadaszoną widownią, z porządną gastronomią i bez tych cholernych toi-toi.

Żyjemy, do jasnej, w XXI wieku!

O górnictwie w Pulsie Biznesu. Tylko cytaty

Magdalena Graniszewska. Czarne chwile kopalń Tauronu:

"Wedle mojej prognozy segment wydobywczy w Tauronie poniesie w drugim kwartale grubo ponad 100 mln zł straty (...) — uważa Robert Maj.

(...)

— Rozwiązaniem może być np. drastyczne ścięcie kosztów, by wydobycie znów było opłacalne. Można też zdecydować o zamknięciu kopalń i kupowaniu węgla na zewnątrz. Można wreszcie sprzedać te kopalnie jakiejś firmie powiązanej ze skarbem państwa (sic!), ale nienotowanej na giełdzie (sic!), by nie trzeba było o tych aktywach tak wiele mówić (sic!) — uzupełnia Robert Maj.

(...)

Spadek światowych cen niepokoi Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki.
— W zarządzaniu górnictwem nic się w ostatnich latach nie zmieniło. Nie podjęto żadnych działań, które by trwale redukowały koszty (sic!). Zachłyśnięto się wysokimi cenami węgla (nie pierwszy raz - MS), bo przykryły niedostatni wynikające z braku restrukturyzacji sektora i spadające wskaźniki wydajności. Światowe ceny węgla teraz spadają, więc kopalnie raczej nie zrealizują planów finansowych na ten rok."