środa, 14 czerwca 2017

Ciekawy wywiad

We Wprost znajdujemy ciekawy wywiad redaktora naczelnego Jacka Pochłopienia z prezesem ING Banku Śląskiego. I tam padają jakże nietypowe dla "bandytów finansjery", za jakich zwykliśmy uważać ludzi z sektora bankowego, słowa:

"Klient musi być świadomy, wiedzieć na co się decyduje. Naszą rolą jest starać się, aby znał konsekwencje swoich decyzji. Wykorzystywanie zapatrzenia klienta, znajdującego się może pod presją, w jeden moment w czasie, jest niezgodny z zasadami naszego zawodu."

Doprawdy nietypowe, jak na przedstawiciela sektora, który nie tyle brał udział, co raczej inicjował szereg afer finansowych (bańka internetowa, bańka facebookowa, bańka nieruchomościowa) oraz banku, który też nie ma czystych rąk (afera opcyjna, afera frankowa - choć tu szybko się zreflektowano, "nieudane zarządzanie" jedną z największych firm budowlanych).  I czytamy dalej:

"Działamy w sferze usług, musimy się nauczyć, że zarabiamy, gdy klient wraca. Podobnie jak w restauracji."

To już kompletna nowość. Wilk stał się owczarkiem. Niżej inne cytaty, można rzec - historyczne:

„Gdy muszę wybierać między zyskami i reputacją, wybieram zyski.”
Greg Smith. Dlaczego odszedłem z Goldman Sachs. Drugie oblicze Wall Street. Helion 2014. Strona 172

"Zasada funkcjonowania bankowości detalicznej jest doskonale znana także bankowcom, choć publicznie nikt o niej nie mówi: klient detaliczny raczej nigdy żadnej umowy nie przeczyta, a jeśli ją przeczyta, to jej nie podpisze"
Witold Modzelewski: wGOSPODARCE, marzec 2015

sobota, 10 czerwca 2017

W tym sezonie wielu piłkarzy wielu klubów nie potrafiło biegać

Najpierw cytat z wywiadu w Sporcie z Januszem Patermanem:

"Są jednak u nas w kadrze zawodnicy, proszę, tej uwagi nie odnosić do wymienionych przez Pana piłkarzy, którzy są tak sfrustrowani, że wiosną wiele razy nie potrafili biegać. Takich graczy przy Cichej nie potrzeba."

I komentarz:

Ten sezon piłkarski w naszym kraju był wyjątkowy. Piłkarze wielu klubów jakoś tak nie potrafili biegać i zapominali o taktyce. Nie dotyczyło to tylko Ruchu Chorzów, choć tamże masowe odejścia obrońców po sezonie (Konczkowski, Helik, Kowalczyk, Koj - to solidna czwórka) rzucają bardzo ciekawe światło na stopień ich zaangażowania we wcześniejszą walkę o utrzymanie. Jakoś im tak nie szło - chciałoby się rzec.

Ale summa summarum, abstrahując od jakości sędziowania i wszelkich teorii spiskowych, z ekstraklasy spadły zespoły, które przez cały sezon solidnie na to zapracowały. Ja na tym blogu kilka miesięcy temu typowałem zresztą dokładnie taki, a nie inny, zestaw spadkowiczów.

Ale takie słabe bieganie dotyczyło w tym sezonie wielu piłkarzy wielu innych klubów. Solidnej zadyszki doznały w ekstraklasie na koniec wszystkie, poza Legią, kluby walczące o mistrzostwo. Jakby nie chciały wygrać ligi?!

W I lidzie natomiast mieliśmy jakiś wysyp poplątania nóg. Problemy z bieganiem tak średnio w co drugim meczu mieli piłkarze GKS-u Katowice, bawiący się przecież nieźle za miejskie środki. Kolejnej zadyszki związanej z szansą awansu na finiszu doznali futboliści Zagłębia Sosnowiec. Po raz kolejny godziwe miedziane argumenty nie wpłynęły pozytywnie na wyniki Miedzi Legnica. W obliczu wielkiej historycznej szansy zatkało kompletnie piłkarzy Chojniczanki oraz Olimpii Grudziądz. Nie wykorzystały swoich pięciu minut także Wigry Suwałki. Zadyszki po drodze do celu doznał też Górnik Zabrze, po czym zdecydował się na małe wietrzenie szatni. Ten wicherek przyniósł klubowi finisz stulecia, który i tak by się nie miał prawa udać, gdyby nie zbiorowa zadyszka wszystkich rywali. Ze schematu wyłamała się tylko Sandecja Nowy Sącz i teraz ... miasto ma kłopot i szybko musi coś wymyślić ze stadionem.

Tegoroczny finisz stulecia w I lidze może zostanie kiedyś, za wiele lat, sfilmowany, jak na przykład stało się to z historią Jana Banasia.

czwartek, 8 czerwca 2017

Prawa Parkinsona. Ilość pracy ma niewiele wspólnego z liczbą osób do niej zatrudnionych

C. Northcote Parkinson. Prawo Parkinsona czyli w pogoni za postępem. Singapur 1958:

"Im więcej czasu mamy na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera. Powszechne uznanie tego faktu wyraża się w przysłowiowym powiedzeniu: "Najbardziej zajęty człowiek to ten, który ma mnóstwo czasu". W ten sposób starsza pani, która nie ma nic do roboty, może poświęcić cały dzień na napisanie i wysłanie pocztówki do swojej siostrzenicy w Bognor Regis. Godzinę zabierze jej znalezienie pocztówki, drugą - szukanie okularów, pół godziny odnalezienie adresu, godzinę i kwadrans napisanie tekstu, dwadzieścia minut - wahanie, czy wziąć parasol idąc do skrzynki na sąsiednią ulicę. Cały ten wysiłek, który zajętemu człowiekowi zajmuje trzy minuty, może zatem dla innej osoby stać się dniem niepokoju, udręki i zmęczenia.

Jeśli więc przyjmiemy, że zależność między pracą (zwłaszcza pracą biurową), a czasem niezbędnym do jej wykonania jest dość elastyczna, zobaczymy, że ilość pracy faktycznie wykonanej nie ma nic albo ma bardzo niewiele wspólnego z liczbą osób przy niej zatrudnionych.

(...)

W istocie nie ma w ogóle żadnej współzależności między liczbą urzędników a ilością wykonywanej pracy. Wzrostem liczby urzędników rządzi Prawo Parkinsona i wzrost ten będzie dokładnie taki sam, bez względu na to, czy pracy będzie więcej, mniej, czy nie będzie jej w ogóle.

(...)

Urzędnik pragnie mnożyć podwładnych, a nie rywali.

(...)

Urzędnicy przysparzają sobie nawzajem pracy, jedni drugim.

(...)

Statystyka Ministerstwa Kolonii:

Rok/ Liczba pracowników
1935/ 372
1939/ 540
1943/ 817
1947/ 1139
1954/ 1661"

Dopisek MS: Warto zauważyć, że w roku 1954 po potędze kolonialnej Wielkiej Brytanii pozostały już tylko zgliszcza, co nie przeszkadzało ministerstwu się rozwijać.

środa, 7 czerwca 2017

Dla kogo powstają te obiekty?

Za "chwilę" zostanie ukończona renowacja Stadionu Śląskiego w Chorzowie z widownią dla 55 tysięcy widzów. Także za "chwilę" Gliwice dokończą budowę największej hali sportowej w Polsce. Fajnie. Cieszę się, że mój Śląsk pięknieje. Ciągnie się za tym tylko mała refleksja: dla kogo powstaną te obiekty?

Stadion Śląski miał służyć Ruchowi. Problem w tym, że klub ten właśnie z hukiem opuścił ekstraklasę i właściwie trudno prognozować, kiedy do niej wróci. W niższych ligach grać na Śląskim? To może być pomysł mało opłacalny.

Natomiast hala w Gliwicach powstaje w szczególnych warunkach. Nie ma w okolicy ŻADNEJ drużyny halowej, która grałaby na centralnym poziomie. Ani koszykarskiej, ani siatkarskiej, ani hokejowej. A imprezy krajowe i międzynarodowe będą miały naprawdę godziwą konkurencję: Spodek, hale w Krakowie, Sopocie, Wrocławiu, Bydgoszczy. Dobrze, że nie ma odpowiedniej klasy obiektu w Warszawie, bo znając pazerność stolicy, ona zagospodarowałaby "wszystko", co jest ciekawe.

Zdjęcie ze: stadiony.net

A to Polska właśnie

Wprost tropi nową aferę, a przecież wiemy, że się w tym specjalizuje. Zdaniem redakcji prezydent przebywając z Zakopanem spał ... na budowie. Na budowie? Nic z tych rzeczy. Ja osobiście swego czasu prowadziłem szkolenia w hotelu Belvedere i zapewniam Czytelników, że nic mu nie dolega, ba, jest on, jak to się teraz mówi, całkiem "teges". Nic mu nie dolega, oprócz "papierków", rzecz jasna. Podobno właściciele nie trudzili się takimi bzdurami, jak załatwianie pozwoleń i dopuszczeń i po prostu ... zaczęli przyjmować gości bez tej "bzdurnej biurokracji".

Drodzy Czytelnicy! Przecież to Polska właśnie!

Belvedere nie jest pierwszym obiektem tak funkcjonującym w tym kraju, jest raczej jednym z wielu. Swego czasu cała Wisła wiedziała, że słynny obiekt hotelarski został wybudowany bez ... pozwolenia na budowę. Potem przez lata wystawiano ... nakaz rozbiórki i mandaty. Oczywiście dziś obiekt stoi "zalegalizowany", bo stanowi przecież ważny element krajobrazu i oferty turystycznej miasta. Ten sam inwestor przy budowie hotelu w innym mieście turystycznym ... pomylił się o dwa piętra względem pozwolenia. Hotel stoi i działa. Jeszcze inny inwestor wybudował w znanej miejscowości wyciąg narciarski i trasę na "słowo honoru" dane przy zakrapianej imprezie i nie zauważył, że górną stację posadowił ... za granicą. Zrobiła się z tego mała międzynarodowa afera. Jeszcze też kilka wyciągów w Polsce powstało bez pełnych "papierków". Drobiazg.

Minister i wicepremier Morawiecki zapowiedział ulgę dla przedsiębiorców w postaci niższych składek ZUS dla firm o przychodach do 5 tysięcy złotych miesięcznie. Przychodach, nie dochodach!

Panie Morawiecki! Nie ma w Polsce przedsiębiorców, którzy przy obecnych kosztach funkcjonowania firm daliby radę prowadzić biznes przynoszący 5 tysięcy złotych przychodów. Prowadzenie takiej firmy jest nieopłacalne. Chyba, że mowa o patologii w postaci samozatrunienia zamiast zatrudnienia. Wątpię, czy celem tego pomysłu jest dodatkowe wsparcie dla funkcjonowania tej patologii.

Polska to kraj, gdzie urzędy skarbowe ścigają maluczkich, a wielcy, w tym na przykład niektóre centra handlowe, najpierw rejestrują wszystkie transakcje na kasach fiskalnych, całkiem legalnie wynajmują pracowników z agencji zatrudnienia omijając "krwiożercze" koszty pracy i następnie całkiem legalnie transferują cały wypracowany zysk z Polski jedną fakturą zawierającą "opłatę za logo". Polska to kraj, gdzie na podłe stanowisko urzędnicze urządza się wielostopniowy konkurs, ale na stanowiska menadżerskie to już się ludzi "mianuje". Polska to kraj, gdzie do wiodącej firmy górniczej się dorzuca kasy i umarza podatki, jak narobi strat, a drobnych przedsiębiorców się ściga latami za długi powstałe z działalności gospodarczej.

A mimo to Polacy sobie radzą, a kraj pięknieje. Jesteśmy naprawdę przedsiębiorczym narodem.


sobota, 3 czerwca 2017

Kabaret w promocji na Skansen Arenie

Bilety na kabaret kosztują zazwyczaj ok. 50-100 zł. W Chorzowie mieliśmy wczoraj nadzwyczajną promocję - bilet na kabaret już od 20 zł, a dla karnetowiczów nawet od ok. 10 zł. Aktorów grających w tym kabarecie było wielu:

PO PIERWSZE PIŁKARZE

Kabaret miał swoje lepsze i gorsze momenty, niestety był też strasznie przewidywalny. Póki Górnik Łęczna miał szansę na utrzymanie, role aktywne grali goście, a role statystów grali gospodarze. W momencie, kiedy okazało się, że Łęczna spadnie i tak, role nagle zupełnie się odwróciły. Ekspozycja na scenie została, aktorzy nawet nie zmienili strojów teatralnych, tylko po prostu zaczęli grać role przeciwstawne. Żołnierze Wermachtu odgrywali atak Armii Czerwonej, a Armia Czerwona przesłała gwałcić kobiety i kraść zegarki i zaczęła bronić Berlina. Ot tak, po prostu!

PO DRUGIE KIBICE

Kibice coś tam pokrzyczeli, coś odpalili, pogadali o swoich żonach i kochankach, przerwali mecz na dobre dwadzieścia minut i jakoś tak średnio zwracali uwagę na to, co na murawie. Gole dla gości zostały przyjęte z obojętnością, podobnie jak gole dla gospodarzy. Odnosiło się wrażenie graniczące z pewnością, że ... wynik meczu nikogo nie interesował.

PO TRZECIE I NAGRODA GŁÓWNA ZA AKTORSKIE ROLE DRUGIEGO PLANU:
POLSKA POLICJA

Obrońcy prawa, gwaranci spokoju obywatelskiego, spadkobiercy najlepszych tradycji z komisariatów wrocławskich postanowili urządzić sobie rajd konny po kibicach i ... piłkarzach, no i każdemu, kto na nich krzywo spojrzał, grozili karabinami na (tak mniemam) pociski gumowe. Ze szczególnym uwzględnieniem dzieci oraz matek, a w związku z niedawnym Dniem Dziecka było takich dużo na stadionie. To jedno. Drugie dotyczy ich głównej roli, niemal oscarowej. Zamiast słów dołączam zdjęcia:

Źródła zdjęć: niebiescy.pl; gazeta.pl


czwartek, 1 czerwca 2017

Życzenia

Wszystkim ponad dwudziestu milionom dzieci w Polsce, w tym dziewczynkom, chłopcom i wszystkim "dorosłym" teoretycznie mężczyznom:

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA DZIECKA!