sobota, 24 czerwca 2017

HR alert! Kryzys ... dla pracodawców

Przy rudzkim McDonaldzie wisi potężne ogłoszenie z podanym numerem telefonu i rozpaczliwym apelem: "Przyjdź do nas do pracy!". Katowicki basen na Rolnej chyba nie ruszy w tym sezonie z powodu ... braku chętnych ratowników do pracy. Biedronka kusi premią 1000 zł za znalezienie nowych pracowników przez obecnych. Przy drogach widoczne są banery o treści: "Praca dla Ukraińców od zaraz!"

Obudziliśmy się w nowej rzeczywistości. Rzeczywistość ta burzy nasz dotychczasowy ład i miesza nam w głowach. My, obywatele III Rzeczpospolitej, nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, aby praca szukała pracowników. Nasz umysł jest nastawiony na inną rzeczywistość, w której to pracownicy błagają o darmowe staże, po których może uda się pokazać i następnie podjąć zatrudnienie za najniższą krajową. Zatrudnienie, które trzeba szanować, nawet jak firma nas dyskryminuje i wyciska jak cytrynę. A pracownik to koszt, który można łatwo outsourcingować, albo zrestrukturyzować.

Stop! Wait! Wake up!

Biznesmen, który znalazł dobrych, chętnych do pracy, oddanych i lojalnych pracowników, jest dziś zwycięzcą. Nawet, jeśli musiał im trochę więcej, niż kiedyś, zapłacić. Biznesmen, który nauczył się ich szanować i motywować, jest dziś zwycięzcą. Inni mają problem. Cóż, takie czasy.

Toż to ... kryzys dla ... pracodawców.

Młody prawnik i absurdy typowej korporacji (1)

W tym cyklu będą cytaty z książki Johna Grishama Adept, znanej też pod tytułem Prawnik. Będzie o czasie pracy ponad normę, o absurdzie uzależnienia od zegara (wysoko płatna każda godzina - klient płaci za czas, a nie za jakość pracy) i o paru innych rzeczach. Będzie też wytłumaczenie, dlaczego duże firmy tak chętnie płacą wiele milionów firmom doradczym. Dziś pierwszy odcinek.

Rekrutacja na pracę żołnierza korpo (str. 81-82)


"Codzienna harówka stawała się tak ciężka, że do pewnego czasu firmy próbowały kryć się za hasłem dbałości o jakość życia swego personelu. Młodym prawnikom obiecywano niższe normy godzin do zafakturowania, dłuższe urlopy i temu podobne, najczęściej jednak było to tylko mydlenie oczu.
(...)
Obietnice składane przy lunchu przestawały się liczyć.
(...)
Wszyscy dostaną dobre pensje, które w przeliczeniu dadzą sto dolarów za godzinę ich pracy. Firma obciąży za to bogatych klientów, licząc wielokrotnie wyższe stawki. Jak wszyscy nowicjusze na Wall Street, Kyle będzie miał obowiązek zafakturować minimum dwa tysiące godzin rocznie, jednak dla jego dobra powinno być ich znacznie więcej, bo inaczej się nie przebije i szefowie nie zwrócą na siebie uwagi. Stugodzinne tygodnie pracy nie będą należały do rzadkości. Po dwóch latach harówy młody narybek zacznie się wykruszać i szukać rozsądnego zatrudnienia. Po czerech latach połowy z nich już nie będzie. Z jego grupy nowo przyjętych wytrwa nie więcej niż dziesięć procent.
(...)
Zarobki rzeczywiście były świetne."


czwartek, 22 czerwca 2017

Podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Cz. II. Metody analityczne

Metod analitycznych jest wiele. Stosunkowo prosta jest metoda dźwigni finansowej, opierająca się na założeniu:

<< korzyści z inwestycji w danym okresie > koszty spłaty rat kredytowych (leasingowych) w tym okresie
wówczas inwestycja jest zasadna>>>

Równie banalna jest metoda nominalnego okresu zwrotu, opierająca się na założeniu

<< suma nakładów inwestycyjnych : roczne korzyści z inwestycji =< nominalny okres zwrotu*
wówczas inwestycja jest zasadna
*) rozumiany jako maksymalny oczekiwany przez inwestora okres zwrotu w latach>>>

W inwestycjach graczy giełdowych metodę nominalnego okresu stosuje się przez wskaźnik C/Z, gdzie:
 

<< Z = zysk (w skali rocznej) = roczne korzyści z inwestycji
jeżeli C/Z =< nominalny okres zwrotu*
wówczas inwestycja jest zasadna
*) rozumiany j.w.>>>

Ale najpopularniejsza jest metoda DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych). Stosuje się ją dla inwestycji o skutkach naprawdę wieloletnich. Polega ona na rozpisanu na osi czasu w latach oraz następnie zdeprecjonowaniu wartości przyszłych zdarzeń poprzez stopę dyskonta. Stopa dyskonta składa się z:
 

<<RYZYKO = ryzyko zdarzeń wewnętrznych + ryzyko zdarzeń zewnętrznych + ryzyko błędu szacunku założeń>>>

Dwojako w metodzie można postąpić z planowaną inflacją:
 

<<wersja b) uwzględnia się inflację w projekcji danych, lecz jej wartość procentową wówczas należy dodać do stopy dyskonta>>>

Efekt dla inwestycji o średnim ryzyku (stopa = 10%) i o następujących założeniach:
 

<<Rok 1 - 12 mln zł
Rok 2 - 32 mln zł
Rok 3 - 14 mln zł
Uruchomienie w 4 roku (i dyskonto od tego czasu)
Roczna korzyść z inwestycji = W pierwszym roku 10 mln zł, 

od drugiego roku 16 mln zł
Inwestycja ma działać przez 17 lat>>>

Efekt obliczeń:



[w mln zł] Korzyści Nakłady Saldo Dyskonto Współcz. Saldo zdysk. Saldo skum.
Rok 1 12,0 -12,0 - 1,0 -12,0 -12,0
Rok 2 32,0 -32,0 - 1,0 -32,0 -44,0
Rok 3 14,0 -14,0 - 1,0 -14,0 -58,0
Rok 4 10,0 10,0 10% 0,9 9,0 -49,0
Rok 5 16,0 16,0 10% 0,8 13,0 -36,0
Rok 6 16,0 16,0 10% 0,7 11,7 -24,3
Rok 7 16,0 16,0 10% 0,7 10,5 -13,8
Rok 8 16,0 16,0 10% 0,6 9,4 -4,4
Rok 9 16,0 16,0 10% 0,5 8,5 4,1
Rok 10 16,0 16,0 10% 0,5 7,7 11,8
Rok 11 16,0 16,0 10% 0,4 6,9 18,7
Rok 12 16,0 16,0 10% 0,4 6,2 24,9
Rok 13 16,0 16,0 10% 0,3 5,6 30,5
Rok 14 16,0 16,0 10% 0,3 5,0 35,5
Rok 15 16,0 16,0 10% 0,3 4,5 40,0
Rok 16 16,0 16,0 10% 0,3 4,1 44,1
Rok 17 16,0 16,0 10% 0,2 3,7 47,8
Rok 18 16,0 16,0 10% 0,2 3,3 51,1
Rok 19 16,0 16,0 10% 0,2 3,0 54,1
Rok 20 16,0 16,0 10% 0,2 2,7 56,8
Wskaźniki inwestycji:
NPV (zdyskontowana wartość dodana) 56,8 mln zł
NPV/rok 2,8 mln zł
DPP (zdyskontowany okres zwrotu) 9 lat
DRR (zdyskontowana stopa zwrotu) 97,9%

Inwestycja przynosi wartość dodaną i w całym badanym okresie jest zasadna. Z uwzględnieniem kosztu zainwestowanego kapitału (z kosztem ryzyka) inwestycja zwróci się po 9 latach i ogółem przyniesie inwestorowi nadwyżkę o wartości dzisiejszej (dzisiejsza wartość przyszłych zdarzeń) 56,8 mln zł. Suma zdyskontowanych korzyści jest wyższa o 97,9% od wartości nakładów inwestycyjnych.



środa, 21 czerwca 2017

A nie mówiłem

Fantastyczny i złotousty były już zarząd klubu sportowego Ruch Chorzów został właśnie aresztowany przez ABW.

W ten sposób ostatecznie skompromitowała się wizja (dziś już wiemy, że oszukańcza) Wielkiego Klubu na Wielkim Stadionie. Dziś już Ruch miał żyć w złotej erze. Zamiast złotej ery mogą paść oskarżenia o machlojki podatkowe. Żal tylko ludzi, którzy próbują tę markę ratować swoimi milionami. Mogą dziś zapłacić za ... błędy tych, co ich oszukali.

Swoje za skórą ma także miasto, które złotoustemu zarządowi nie wahało się "pożyczyć" 18 mln zł oraz kibice (raczej odłam kibiców), którzy stali nad radnymi i pilnowali, jak ci głosują. 

Zadymiło też (być może w związku z akcją ABW) w Cracovii. Profesor Filipiak od niedawna bowiem zatrudniał 1/2 aresztowanego tandemu. I chyba chciał zatrudnić pracującego wcześniej dla aresztowanych trenera. Zatrudnił też "wielki talent z Chorzowa" w postaci obracającego się tylną częścią ciała do piłki w trudnych chwilach obrońcę.

Czy to na pewno było właściwe postępowanie, panie i panowie?!

PS. Uzupełnieniem kuriozalnego obrazu śląskiej piłki było poddanie się badaniu wariografem przez Adama Dancha. "Wielka gwiazda zabrzańskiej piłki" udowadniała tym czynem ... kibicom, że nie obstawiała porażek Górnika u bukmachera. 

Ale bagno! Bagno? To po prostu polska piłka!

Against modern football (tłum.: "Nie dla pikników i januszy")

Boca Juniors - klub Wielkiego Diego - został po raz 32 (słownie: trzydziesty drugi!) mistrzem Argentyny!

Bombonera oszalała. Z punktu widzenia młodego piłkarza z Europy (już nie dla mnie) można mieć jedno marzenie: zagrać kiedyś mecz w takiej atmosferze:

Film: atmosfera na Bombonerze - derby Boca - River!

Z punktu widzenia kibica z Europy (to już mnie nie wyklucza) można mieć jedno marzenie: znaleźć się kiedyś na tych trybunach, najlepiej na derbach Boca - River!


wtorek, 20 czerwca 2017

Polska (nie)złota młodzież

Na razie w trwających ME U21 wywalczyliśmy jeden, trzeba przyznać dość szczęśliwy, punkt. Natomiast gołym widać wysoki poziom mistrzostw. Gołym okiem także widać, że wykreowana na złotą, nasza młodzież jest taka trochę ... ezcacowa. Niemal każdy ma jakiś wielki talent, często większy od zawodników rywali. Stępiński potrafi się zastawiać. Moneta potrafi świetnie biegać przez pół meczu. Lipski potrafi dobrze zagrać ze stojącej piłki. Kownacki jest szybki jak wiatr. Linetty jest dynamiczny. I ... tyle. Bo Stępińskiemu brakuje umiejętności na ogranie rywala. Moneta pada ze zmęczenia w drugiej połowie meczu. Lipski nie biega i nie broni. Kownacki nie zawsze wykończy swoje rajdy. Linetty nie zawsze celnie poda. Do tego jeszcze dochodzą wysocy obrońcy. Wysocy w naszym przypadku oznacza także ... mało zwrotni. Krótko mówiąc drużyna ma mnóstwo talentów i mnóstwo zalet. Problem w tym, że trudno jej wygrać jakikolwiek mecz. Wyciągnięcie remisu ze Szwecją i tak wydaje się mistrzostwem świata. Bo rywale może nie mają takich talentów, ale za to mają swoje zalety jakoś bardziej zrównoważone. Na ME U21 każda drużyna, poza naszą, potrafi biegać cały mecz, nie robi drastycznych błędów taktycznych, no i gra po prostu w piłkę mając mnóstwo celnych podań. Sam widziałem na żywo mecz między Włochami i Danią, i muszę przyznać, że poziom potyczki był znakomity, a piłkarze cechowali się znakomitą techniką, szybkością oraz przede wszystkim doskonałym przygotowaniem taktycznym.

Wydaje mi się, że nasza młodzież tak namaszczona na gwiazdy, raczej nie zrobi wielkiej kariery w Barcelonie, Manchesterze, czy Madrycie. Piłkarz zachodni w wieku 21 lat jest absolutnie przygotowany do rywalizacji na najwyższym poziomie. Piłkarz zachodni w wieku 21 lat jest absolutnie ukształtowany. Piłkarz polski w wieku 21 lat jest nadal "rozwijającą" się "nadzieją" na gwiazdę.

Zresztą co to za pomysł, aby mistrzostwa podbijać drużyną opartą na aktualnych oraz byłych piłkarzach klubu, który właśnie spadł z ligi (Moneta, Niezgoda, Stępiński) oraz którzy z tego klubu uciekli (Lipski)? To się ma prawa skończyć dobrze!

Ale nie zapeszajmy. Może nasi nas jeszcze zaskoczą i rozbiją Anglię? Zobaczymy!

czwartek, 15 czerwca 2017

Jak pogodzić kiboli w mieście frontowym?

Ruda Śląska to miasto frontowe. Pisałem już o tym. W mieście trwa coś w rodzaju wojny między kibicami Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Polaryzacja (podobnie jak np. w polskim życiu politycznym) doprowadziła do tego, że zaangażowany w tę wojnę jest niemal każdy mieszkaniec (poprzez co najmniej deklarację), a kibiców innych klubów z miasta wymiotło.

Mało kto pamięta, że relacje pomiędzy kibicami dwóch czternastokrotnych (każdy) mistrzów kraju bywały w przeszłości różne. Obecna wojna trwa od około 20 lat z przyczyn bardzo konkretnych. Ale wcześniej był czas "śląskiej siły bez Katowic", a jeszcze wcześniej okres "wzajemnej tolerancji".

Mało kto pamięta, że w północnych dzielnicach Rudy Śląskiej mieszkało też mnóstwo kibiców jednorazowego mistrza kraju - Szombierek Bytom. Mieszkała też grupa jeżdżąca z flagą "Ruda Śląska" na mecze ... Widzewa Łódź. Osobiście znam też kilku wywodzących się z Rudy Śląskiej kibiców Polonii Bytom. Ale teraz mamy czasy polaryzacji i wojny dwóch rywali.

Jak tę wojnę zakończyć lub przynajmniej nieco ją okiełznać? Myślę, że sprawa jest banalna. Miasto po zbudowaniu "średnicówki" oraz po planowanym dokończeniu "eneski" zyskała masę terenów nadających się do zabudowy. Wystarczy na przykład na terenach po "Walencioku" lub innych zbudować ośrodek. Jaki ośrodek? Najlepiej dla biednych i szukających wsparcia imigrantów z "północnych krajów Afryki" (co nie do końca jest prawdą, bo wśród nich jest wielu ... Albańczyków z Kosowa). Wypełnimy zobowiązania wobec Unii. Doprowadzimy do wygaśnięcia wieloletniej kibolskiej wojny. Bo, że ona na czas rozprawy z uchodźcami wygaśnie, nie mam wątpliwości. Problem jest tylko jeden: mam chrześcijańskie obawy o zdrowie i życie tych biednych imigrantów. W starciu z Psychofanami i Torcidą razem wziętymi mogą być pozbawieni wszelkich szans.

Ale, kończąc z żartami, zupełnie nie rozumiem, dlaczego nasza dyplomacja w starciu z unijną nie akcentuje jednego bezdyskusyjnego faktu: my przyjęliśmy już morze imigrantów. Prawdopodobnie więcej od wielu innych krajów unijnych. Lekko licząc ponad milion osób w ostatnim czasie. Nawet w Rudzie Śląskiej w sklepach pracują już Natasze i Swietłany, a na budowie Jurij pomaga Siergiejowi. Przyjęliśmy już ponad milion uchodźców, tyle, że z Ukrainy, a nie kosowskich Albańczyków wyznających wiarę Allacha. Zresztą, jeśli mowa o tolerancji religijnej, w Polsce żyje jeszcze trochę potomków dawnych Tatarów. Żyją spokojnie zasymilowani od wieków z polskim społeczeństwem.