Prezes Legii Warszawa - Dariusz Mioduski wziął się za kominy płacowe. Jego zdaniem żaden zawodnik w Legii nie powinien zarabiać rocznie więcej, niż 500 tys. euro z bonusami. To oznacza prawdopodobny koniec legijnej (i pewnie także esktraklasowej) kariery Artura Jędrzejczyka, najlepiej w historii opłacanego piłkarza naszej polskiej ligi (a pamiętała ona Wilimowskiego, Cieślika, Lubańskiego, Smolarka, czy Bońka).
Uważam, że ewentualne pozbycie się Jędrzejczyka to błąd. Jędza jest potrzebny naszej lidze. Jest jej wręcz niezbędny jako WZORZEC DLA MŁODZIEŻY. Oczywiście nie oznacza to, że Jędza się cudownie prowadzi, nie ma nałogów i najciężej trenuje, bo pewnie ... tak nie jest. Ale dzięki Jędzy tysiące młodych chłopców trenuje futbol. Oni też chcą kiedyś zagrać w Lubinie (wersja dla uboższych) lub w Legii (wersja dla ambitniejszych). I też chcą mieć taki kontrakt, jak Jędza.
Czy wzorcem młodzieży nie powinien być Messi, Ronaldo lub Lewy? Może i tak, ale trenujący chłopcy wiedzą, że ludzi z takim talentem to jest jeden na milion. A piłkarzy z talentem Jędzy jest ... od groma. Mowa bowiem o całkiem solidnym, ale niespecjalnie uzdolnionym technicznie grajku. Ot, dobrym, ale d... nie urywa. Stąd, dzięki Jędzy, mogą mieć nadzieję, że jak trochę potrenują, to choć sami nie mają talentu Maradony, może i tak załapią się kontrakt za 3 bańki złotych rocznie.
Stąd apel do prezesa Mioduskiego: nie pozbywajcie się Jędzy, on jest potrzebny całej lidze!
Przy okazji zimowych legijnych przetasowań kadrowych (czterech nowych graczy, oczywiście w komplecie zagranicznych), nasuwa się następująca refleksja: warszawska szkoła talentów poszła w dym. Jeszcze niedawno za trenera Urbana na boisku wymiatali Kosecki (to ten znany z chodzenia w ciuchach jak "sukienkach" i z zawołania: "Dajcie mi tego z kucykiem"), Żyro, Wolski, Borysiuk, Furman, Łukasik, itp. Dziś mocno prawdopodobne jest, że w pierwszej kolejce na boisko wyjdzie mąż komentatorski sportowej - Darii Kabały-Malarz (na pewno nie zakwalifikujemy go do młodzieży) oraz ... dziesięciu (ha, jednak nazwa zobowiązuje) zagranicznych legionistów.
Dokąd zmierza ta nasza liga?
piątek, 12 stycznia 2018
wtorek, 9 stycznia 2018
Obyczaje. Dlaczego Korona królów nie pobije Wspaniałego stulecia?
Wielki projekt prezesa Kurskiego - serial Korona królów wszedł na ekrany. I od razu narzucił widzom porównania do swego wzorca - Wspaniałego stulecia. Kiedyś pisałem o tym, że skala oglądalności tureckiej telenoweli historycznej była nieprawdopodobna. Otóż liczba osób, z którymi nie sposób było umówić się w porze emisji, była doprawdy godziwa. Ponadto reprezentacja środowiskowa tychże osób była doprawdy zdumiewająca. Od gospodyń domowych, przez hydraulików po profesorów uczelni.
Czy Korona królów osiągnie podobny sukces? Trudno to dziś przewidzieć, choć początki są trudne. Pomysł był teoretycznie fajny: historyczna opowieść z miłością i intrygami w tle. Ale twórca pierwszych odcinków chyba jednak nie zrozumiał do końca przyczyn sukcesu Wspaniałego stulecia. Otóż zawierają się one w następującym zestawieniu:
Tymczasem na razie w Koronie królów otrzymujemy:
W sumie to prawie to samo. Ale to prawie może czynić wielką różnicę. Czy też ją widzisz?
Czy Korona królów osiągnie podobny sukces? Trudno to dziś przewidzieć, choć początki są trudne. Pomysł był teoretycznie fajny: historyczna opowieść z miłością i intrygami w tle. Ale twórca pierwszych odcinków chyba jednak nie zrozumiał do końca przyczyn sukcesu Wspaniałego stulecia. Otóż zawierają się one w następującym zestawieniu:
- intrygujące miejsce - harem;
- wiele pięknych i młodych kobiet
- skandalizujące aktorki w życiu prywatnym;
- seks;
- skandale;
- intrygi;
- zdrady;
- piękne otoczenie;
- piękne kostiumy;
- trochę historii, choć niezbyt wiele i niezbyt precyzyjnej.
Tymczasem na razie w Koronie królów otrzymujemy:
- łopatologiczną lekcję historii dla ucznia szkoły podstawowej i średniej;
- patriotyczną lekcję historii o polskich sukcesach;
- dość ładną Martę Bryłę otoczoną głównie starszymi damami i facetami;
- nie słyszałem o żadnym skandalu w wykonaniu Marty Bryły;
- krytykowane kostiumy;
- krytykowane aranżacje wnętrz;
- trochę łagodnie podanych i patriotyczne rozwiązanych intryg.
W sumie to prawie to samo. Ale to prawie może czynić wielką różnicę. Czy też ją widzisz?
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Czy PKL pójdzie śladem GAT-u?
Przy okazji MP Energetyków w Narciarstwie Alpejskim
Relacja tutaj: RELACJA
Wyniki tutaj: WYNIKI
odkryłem, że ... GAT jeszcze żyje. Otóż zawodnicy zostali zakwaterowani w gatowskim ośrodku Zagroń, całkiem przyzwoitym (basen, sauny), choć jeszcze nie w pełni zmodernizowanym. Aktualnie we władaniu spółki (państwowej, rzecz jasna) pozostały następujące ośrodki:
a) Zamek w Lesku;
b) Centrum Rekreacji Metamorfoza w Międzywodziu;
c) oraz właśnie Zagroń w Szczyrku.
Przy okazji w pamiętliwej głowie zrodziła się refleksja: toż to zgliszcza tego, co w swoim władaniu ma GAT teraz, w relacji do tego, co miał kiedyś:
a) ośrodek narciarski w Szczyrku (tzw. GON, dziś przejęty przez TMR);
b) ośrodek narciarski Pilsko w Korbielowie;
c) liczne ośrodki wczasowe nad morzem, w górach, w tym w Kudowie, Wiśle i wielu innych miejscach; GAT wydawał swego czasu katalog w kształcie ... książeczki, aby można było zapoznać się z jego ofertą wczasową.
Potem GAT zabiły nowe czasy, złe zarządzanie, nadmierny formalizm firm państwowych, niejasne interesy w tle oraz w konsekwencji brak inwestycji. A przy braku inwestycji trzeba było obiekty sprzedawać lub/i zamykać. Wiele opustoszałych i niewyremontowanych ośrodków post-gatowskich do dziś straszy w pięknych miejscowościach. Pogrom, jak po ośrodkach orbisowskich, wymieńmy tylko te krakowskie: Cracovia, Forum, Krak.
Przy okazji nasuwa się refleksja: jeśli PKL nie zacznie wykazywać postępu z duchem czasu i nie zacznie inwestować, czego go ten sam los. Od wielu lat w ośrodkach PKL-u nie było żadnej poważnej inwestycji, nie wyłączając czasów po gorącej prywatyzacji. Rozumiem, że fundusz MID Europa Partners (i ktokolwiek za nim stoi) boi się dziś "odwrócenia" prywatyzacji, ale doprawdy nie daje żadnych argumentów na swoją obronę. W końcu PKL to nie tylko Kasprowy (na czym skupiły się gazety), a stan na dziś jest następujący:
a) Kasprowy Wierch - ośrodek wymaga modernizacji kolejki na trasach Hali Goryczkowej, rozwiązania miejsc parkingowych, połączenia obu hal (bez podchodzenia pod górkę), a ostatnia modernizacja (kolej główna) miała miejsce przed prywatyzacją;
b) Gubałówka - ośrodek wyłączony narciarsko od lat, wymaga consensusu z właścicielami działek oraz inwestycji niemal we ... wszystko;
c) Mosorny Groń w Zawoi - wyciąg krzesełkowy jest już bardzo starej daty i bardzo wolny. Wymaga modernizacji, a w zasadzie wymiany na nowy. W Czechach tak długie lanovky nie mogą być już fixne, chodzi o bezpieczeństwo marznących narciarzy;
d) Żar w Międzybrodziu Żywieckim - tramwaj z demobilu z Gubałówki jeszcze spełnia kryteria, spawdził się ... lepiej niż na Gubałówce. Ale, aby ośrodek odżył, potrzebna jest jego rozbudowa.
e) Palenica w Szczawnicy - ośrodek także z urządzeniami już dość starej daty;
f) Jaworzyna Krynicka - jedyny ośrodek stanowiący w miarę normalny kompleks, aczkolwiek od prywatyzacji też nietknięty.
Ponadto przy okazji nasuwa się kolejna refleksja: kolejne pokolenia w narodzie są ... coraz słabsze. Wasz autor w kategorii wiekowej 41-50 lat zajął w miarę zaszczytnie 7. miejsce, z winy zbyt asekuracyjnej jazdy w pierwszym przejeździe. Gdyby (z tym samym czasem) wystartował w kategorii do 40 lat zająłby ... 8. miejsce, czyli nieco gorsze. Ale gdyby (z tym samym czasem) wystartował w kategorii młodszej byłby ... bliski medalu. Młodzież po prostu miała znacznie słabsze czasy. Ciekawe!
Relacja tutaj: RELACJA
Wyniki tutaj: WYNIKI
odkryłem, że ... GAT jeszcze żyje. Otóż zawodnicy zostali zakwaterowani w gatowskim ośrodku Zagroń, całkiem przyzwoitym (basen, sauny), choć jeszcze nie w pełni zmodernizowanym. Aktualnie we władaniu spółki (państwowej, rzecz jasna) pozostały następujące ośrodki:
a) Zamek w Lesku;
b) Centrum Rekreacji Metamorfoza w Międzywodziu;
c) oraz właśnie Zagroń w Szczyrku.
Przy okazji w pamiętliwej głowie zrodziła się refleksja: toż to zgliszcza tego, co w swoim władaniu ma GAT teraz, w relacji do tego, co miał kiedyś:
a) ośrodek narciarski w Szczyrku (tzw. GON, dziś przejęty przez TMR);
b) ośrodek narciarski Pilsko w Korbielowie;
c) liczne ośrodki wczasowe nad morzem, w górach, w tym w Kudowie, Wiśle i wielu innych miejscach; GAT wydawał swego czasu katalog w kształcie ... książeczki, aby można było zapoznać się z jego ofertą wczasową.
Potem GAT zabiły nowe czasy, złe zarządzanie, nadmierny formalizm firm państwowych, niejasne interesy w tle oraz w konsekwencji brak inwestycji. A przy braku inwestycji trzeba było obiekty sprzedawać lub/i zamykać. Wiele opustoszałych i niewyremontowanych ośrodków post-gatowskich do dziś straszy w pięknych miejscowościach. Pogrom, jak po ośrodkach orbisowskich, wymieńmy tylko te krakowskie: Cracovia, Forum, Krak.
Przy okazji nasuwa się refleksja: jeśli PKL nie zacznie wykazywać postępu z duchem czasu i nie zacznie inwestować, czego go ten sam los. Od wielu lat w ośrodkach PKL-u nie było żadnej poważnej inwestycji, nie wyłączając czasów po gorącej prywatyzacji. Rozumiem, że fundusz MID Europa Partners (i ktokolwiek za nim stoi) boi się dziś "odwrócenia" prywatyzacji, ale doprawdy nie daje żadnych argumentów na swoją obronę. W końcu PKL to nie tylko Kasprowy (na czym skupiły się gazety), a stan na dziś jest następujący:
a) Kasprowy Wierch - ośrodek wymaga modernizacji kolejki na trasach Hali Goryczkowej, rozwiązania miejsc parkingowych, połączenia obu hal (bez podchodzenia pod górkę), a ostatnia modernizacja (kolej główna) miała miejsce przed prywatyzacją;
b) Gubałówka - ośrodek wyłączony narciarsko od lat, wymaga consensusu z właścicielami działek oraz inwestycji niemal we ... wszystko;
c) Mosorny Groń w Zawoi - wyciąg krzesełkowy jest już bardzo starej daty i bardzo wolny. Wymaga modernizacji, a w zasadzie wymiany na nowy. W Czechach tak długie lanovky nie mogą być już fixne, chodzi o bezpieczeństwo marznących narciarzy;
d) Żar w Międzybrodziu Żywieckim - tramwaj z demobilu z Gubałówki jeszcze spełnia kryteria, spawdził się ... lepiej niż na Gubałówce. Ale, aby ośrodek odżył, potrzebna jest jego rozbudowa.
e) Palenica w Szczawnicy - ośrodek także z urządzeniami już dość starej daty;
f) Jaworzyna Krynicka - jedyny ośrodek stanowiący w miarę normalny kompleks, aczkolwiek od prywatyzacji też nietknięty.
Ponadto przy okazji nasuwa się kolejna refleksja: kolejne pokolenia w narodzie są ... coraz słabsze. Wasz autor w kategorii wiekowej 41-50 lat zajął w miarę zaszczytnie 7. miejsce, z winy zbyt asekuracyjnej jazdy w pierwszym przejeździe. Gdyby (z tym samym czasem) wystartował w kategorii do 40 lat zająłby ... 8. miejsce, czyli nieco gorsze. Ale gdyby (z tym samym czasem) wystartował w kategorii młodszej byłby ... bliski medalu. Młodzież po prostu miała znacznie słabsze czasy. Ciekawe!
Szczyrk przegrywa, Białka wygrywa? Raczej nie! Wygrywa Pitztal i Soelden!
![]() |
| Live ze strony szczyrkowski.pl |
„Warunki na trasach są trudne. Czynne trasy to 4, 4a, 7 oraz
10. Ze względu na wyłączenie tras numer 1 oraz 3 Gondola kursuje jedynie w celu
komunikacji parkingu z Halą Skrzyczeńską. Tym samym informujemy, że jazda
wieczorna została wstrzymana do odwołania.”
Na kamerze w Szczyrku na dziś - delikatnie mówiąc - nie widać tłumów:
![]() |
| Live ze strony szczyrkowski.pl |
Tymczasem w Białce czynne są niemal wszystkie wyciągi (poza jednym) i niemal wszystkie trasy i jest na trasach do 100 cm śniegu. Zwykle narciarze najpóźniej na początku stycznia podejmują decyzje o
lokalizacji wyjazdów feryjnych. Czy dziś zdecydowaliby się w ciemno
jechać do Szczyrku? Chyba jednak nie! Dlaczego? Czy po prostu Szczyrk przegrywa z pogodą? Tak, ale nie tylko. W wielu aspektach Szczyrk przegrywa też sam ze sobą. Z perspektywy czasu, choć nie jest ona zbyt długa, już dziś możemy zidentyfikować kilka popełnionych przy nowej inwestycji błędów:
- Zadufanie w wierze we własny sukces i brak elastyczności cenowej. W okresie międzyświątecznym warunki pozwalały na przyzwoitą jazdę przez maksimum 3-4 godziny. Ale takiego karnetu Szczyrk nie oferuje. Ma dla narciarza tylko jedną ofertę: albo kupujesz cały dzień za 99 zł, albo spadaj! Ponadto przy trudnych warunkach narciarskich cena 99 zł wydaje się mocno wygórowana. Ale właściciele ani nie pomyśleli o "dostosowaniu" ceny do jakości oferty w danym momencie.
- Brak szacunku dla klienta. Trasy, które były otwarte w Szczyrku w ostatnich dniach, w warunkach alpejskich byłyby zamknięte. To, że na 2/3 trasy warunki są przyzwoite, nie oznacza, że powinno się na nią wpuszczać ludzi. A takie atrakcje, jak metrowa ścieżka dojazdu pod gondolę na trasie nr 1 oraz 100 m do zejścia ze stoku na trasie nr 3 to jakieś curiosum. W naszych warunkach brakuje jeszcze chyba świadomego klienta, który po prostu żądałby odszkodowania za zniszczone narty.
- Brak szacunku dla klienta po raz drugi. Ubłocone parkingi to porażka. Przy tak wielkich wydatkach inwestycyjnych wypadałoby wydać jeszcze parę drobnych przynajmniej na jakiś żwirek. Już nie mówię o asfalcie lub kostce. Przecież to kosztowałoby drobne o ogólnej skali!
- Za późno uruchomiono system naśnieżania. Można się domyślać, że problemem były pozwolenia, odbiory i inne podobne kwestie, ale wówczas nie należało robić tak mocnej akcji marketingowej.
- Olano orczyki wobec istnienia nowoczesnych kolei, tymczasem istnieje szansa, że na powiązanych z nimi trasach (Małe Skrzyczne) warunki byłyby lepsze, niż na obecnie otwartych.
Co zrobi potencjalny klient szczyrkowski wobec kichy pogodowej? To jest niemal pewne: zaciśnie zęby, zaciśnie pasa (finansowego) i pozbiera na wyjazd do Soelden albo na Pitztal. Szczyrk nie przegrywa z pobliską w miarę Białką. Szczyrk przegrywa z otwartym światem i innymi standardami. Przegrywa też z wysokością nad poziomem morza. W Szczyrku jest, niestety, po prostu nisko. W niepewnych warunkach pogodowych inwestycje w infrastrukturę narciarską zlokalizowaną poniżej 1000 mnpm. chyba są bardzo ryzykowne.
A tak wygląda prawdziwa zima, tyle że, niestety, prawie 600 km od Katowic:
![]() |
| Live ze strony hochkar.com |
![]() |
| Live ze strony hochkar.com |
wtorek, 2 stycznia 2018
Jakie piękne... Cytaty z Ziemkiewicza
Książka generalnie opowiada o tym, że Polska, Polacy, a co gorsza, rządzący Polakami uwierzyli, że II Rzeczpospolita już jest mocarstwem. I wraz ze swoją wiarą zostali ... rozgromieni przez najeźdźców.
Str. 140 - o I wojnie światowej:
"Stare powiedzenie mówi, że wojnę wygrywa ten, kto popełni na niej mniej błędów. W takim razie Francuzi wygrali wielką wojnę niezasłużenie - liczba militarnych nonsensów po ich stronie była bowiem jeszcze większa."
Str. 149 - o relacjach sanacyjnego rządu z hitlerowskim:
"Rzecz jest oczywista - w roku 1938 Polska nie była postrzegana przez rząd Niemiec jako cel napaści wojskowej, ale jako sojusznik. I tak było jeszcze w styczniu, lutym i marcu 1939 roku. I tak ją zresztą postrzegano nie tylko w Berlinie, ale też w Moskwie, Paryżu i Londynie. Nigdy w dziejach wzajemnych nie miała Polska tak znakomitej prasy w Niemczech jak w tamtym czasie. Odbywał się kolarski, polsko-niemiecki odpowiednik Wyścigu Pokoju, liczni luminarze świata kultury, na czele z Jarosławem Iwaszkiewiczem (...) pracowali nad zbliżeniem naszych elit twórczych (...), a marszałek Goering polował w Puszczy Białowieckiej."
Str. 221 - jw.:
"Marszałek Piłsudski był osobiście w Niemczech bardzo popularny (...). Jest znanym faktem, że po śmierci Marszałka Hitler zamówił na jego cześć katolickie nabożeństwo żałobne i sam osobiście pojawił się na mszy, bodaj ostatni raz w swej karierze."
Str. 296 - Polska po zamachu majowym nie stanowiła wzoru cnót wszelkich:
"Bezpośrednio po zamachu i jeszcze przez kilka następnych lat sanacja nie musiała sięgać po fałszowanie wyborów, gmeranie przy ordynacji, krzywoprzysiężne procesy przeciwko opozycji i skazywanie oponentów pod naciąganymi oskarżeniami albo umieszczenie ich bez wyroku w łagrze. Owszem, od czasu do czasu pobito jakiegoś Nowaczyńskiego, Dołęgę-Mostowicza czy innego niepokornego gryzipiórka, zamordowano dysponującego kwitami na Komendanta generała, że uciekł za granicę, i zorganizowano naturalną śmierć paru innym, ale opinia publiczna to wybaczała. Do czasu."
Str. 317 - o uczciwości w polityce międzynarodowej:
"Sikorski (...) był w polityce, jak wielu ludzi osobiście uczciwych, naiwny do granic możliwości. Naprawdę wierzył, że co osobiście ustali z Churchillem, Stalinem i Rooseveltem, to będzie już ustalone i wykonane."
Str. 358 - o podejściu Anglików do Katynia i zamachu na Sikorskiego:
"Aż Anglik zirytował się, uderzył pięścią w stół i powiedział: "Czy wy, Polacy, nic nie jesteście w stanie zrozumieć? To musieli zrobić Niemcy, bo gdyby nie oni, to by znaczyło, że cąła polityka Jaj Królewskiej Mości jest błędna - a więc to musieli zrobić Niemcy, pojmujesz wreszcie?!"
Hemar wtedy dopiero pojął. "Fakty mówią co innego, tym gorzej dla faktów". Natomiast Sikorski nie zrozumiał i kosztowało go to życie.
[MS: Sikorski przyjął niemiecką propozycję wizyty w Katyniu i ekshumacji grobów katyńskich.]
(...)
Wszystkie brytyjskie archiwa (...) pozostały utajnione przez 50 lat, a gdy pół wieku minęło - rząd brytyjski przedłużył ten okres o kolejne 50 lat.
(...)
A tych dowodów jest w brud. Dowodem jest sam przebieg katastrofy, polegającej na tym, że samolot zaraz po starcie, rzekomo wskutek zablokowania steru, wylądował na wodzie, przy czym pierwszy pilot spokojnie go opuścił, wszyscy inni wskutek uderzenia o wodę zginęli na miejscu."
Dodatek MS: Absurdów i zagadek związanych z katastrofą jest więcej, w tym między innymi fakty są następujące:
- nikt z Polaków, którzy zostali na miejscu, nie widział żywego generała po drzemce poobiedniej;
- tuż przed samolotem Sikorskiego odleciał ... ambasador ZSRR - Majski;
- samolot czekał na start około ... godziny;
- dokumenty katyńskie zaginęły;
- zaginęła także córka generała;
- polski wywiad organizował potem akcję odbicia Leśniewskiej z ... moskiewskiego więzienia;
- ocalały jedyny polski pasażer dotarł wpław do szpitala i tamże tuż przed przesłuchaniem ... nagle zmarł;
- wieści o katastrofie zaczęły krążyć po Europie i Polsce na kilka dni ... przed katastrofą;
- Sikorski po przylocie na Gibraltar oddał się opiece ... brytyjskiej ochrony.
Str. 140 - o I wojnie światowej:
"Stare powiedzenie mówi, że wojnę wygrywa ten, kto popełni na niej mniej błędów. W takim razie Francuzi wygrali wielką wojnę niezasłużenie - liczba militarnych nonsensów po ich stronie była bowiem jeszcze większa."
Str. 149 - o relacjach sanacyjnego rządu z hitlerowskim:
"Rzecz jest oczywista - w roku 1938 Polska nie była postrzegana przez rząd Niemiec jako cel napaści wojskowej, ale jako sojusznik. I tak było jeszcze w styczniu, lutym i marcu 1939 roku. I tak ją zresztą postrzegano nie tylko w Berlinie, ale też w Moskwie, Paryżu i Londynie. Nigdy w dziejach wzajemnych nie miała Polska tak znakomitej prasy w Niemczech jak w tamtym czasie. Odbywał się kolarski, polsko-niemiecki odpowiednik Wyścigu Pokoju, liczni luminarze świata kultury, na czele z Jarosławem Iwaszkiewiczem (...) pracowali nad zbliżeniem naszych elit twórczych (...), a marszałek Goering polował w Puszczy Białowieckiej."
Str. 221 - jw.:
"Marszałek Piłsudski był osobiście w Niemczech bardzo popularny (...). Jest znanym faktem, że po śmierci Marszałka Hitler zamówił na jego cześć katolickie nabożeństwo żałobne i sam osobiście pojawił się na mszy, bodaj ostatni raz w swej karierze."
Str. 296 - Polska po zamachu majowym nie stanowiła wzoru cnót wszelkich:
"Bezpośrednio po zamachu i jeszcze przez kilka następnych lat sanacja nie musiała sięgać po fałszowanie wyborów, gmeranie przy ordynacji, krzywoprzysiężne procesy przeciwko opozycji i skazywanie oponentów pod naciąganymi oskarżeniami albo umieszczenie ich bez wyroku w łagrze. Owszem, od czasu do czasu pobito jakiegoś Nowaczyńskiego, Dołęgę-Mostowicza czy innego niepokornego gryzipiórka, zamordowano dysponującego kwitami na Komendanta generała, że uciekł za granicę, i zorganizowano naturalną śmierć paru innym, ale opinia publiczna to wybaczała. Do czasu."
Str. 317 - o uczciwości w polityce międzynarodowej:
"Sikorski (...) był w polityce, jak wielu ludzi osobiście uczciwych, naiwny do granic możliwości. Naprawdę wierzył, że co osobiście ustali z Churchillem, Stalinem i Rooseveltem, to będzie już ustalone i wykonane."
Str. 358 - o podejściu Anglików do Katynia i zamachu na Sikorskiego:
"Aż Anglik zirytował się, uderzył pięścią w stół i powiedział: "Czy wy, Polacy, nic nie jesteście w stanie zrozumieć? To musieli zrobić Niemcy, bo gdyby nie oni, to by znaczyło, że cąła polityka Jaj Królewskiej Mości jest błędna - a więc to musieli zrobić Niemcy, pojmujesz wreszcie?!"
Hemar wtedy dopiero pojął. "Fakty mówią co innego, tym gorzej dla faktów". Natomiast Sikorski nie zrozumiał i kosztowało go to życie.
[MS: Sikorski przyjął niemiecką propozycję wizyty w Katyniu i ekshumacji grobów katyńskich.]
(...)
Wszystkie brytyjskie archiwa (...) pozostały utajnione przez 50 lat, a gdy pół wieku minęło - rząd brytyjski przedłużył ten okres o kolejne 50 lat.
(...)
A tych dowodów jest w brud. Dowodem jest sam przebieg katastrofy, polegającej na tym, że samolot zaraz po starcie, rzekomo wskutek zablokowania steru, wylądował na wodzie, przy czym pierwszy pilot spokojnie go opuścił, wszyscy inni wskutek uderzenia o wodę zginęli na miejscu."
Dodatek MS: Absurdów i zagadek związanych z katastrofą jest więcej, w tym między innymi fakty są następujące:
- nikt z Polaków, którzy zostali na miejscu, nie widział żywego generała po drzemce poobiedniej;
- tuż przed samolotem Sikorskiego odleciał ... ambasador ZSRR - Majski;
- samolot czekał na start około ... godziny;
- dokumenty katyńskie zaginęły;
- zaginęła także córka generała;
- polski wywiad organizował potem akcję odbicia Leśniewskiej z ... moskiewskiego więzienia;
- ocalały jedyny polski pasażer dotarł wpław do szpitala i tamże tuż przed przesłuchaniem ... nagle zmarł;
- wieści o katastrofie zaczęły krążyć po Europie i Polsce na kilka dni ... przed katastrofą;
- Sikorski po przylocie na Gibraltar oddał się opiece ... brytyjskiej ochrony.
Nowoczesny wyciąg powoduje ... kolejki
![]() |
| Rohacze |
![]() |
| Stary wyciąg na Rohaczach |
![]() |
| Nowy wyciąg na Rohaczach |
Otóż matematyka, głupcze! Na podanym niżej przykładzie udowodnię, że zamiana wolnego wyciągu na szybszy poprawia może teoretycznie relację czasu zjazdu do wjazdu, ale też ... powoduje kolejki. Przy założonych podobnych parametrach odnośnie przepustowości i długości starego i nowego wyciągu oraz trasy okazuje się, że stary łącznie z trasą w danym momencie "wiąże" 550 narciarzy (czyli tylu może przebywać na wyciągu i trasie bez kolejki do kolejki), a nowy - tylko 350. Przy podobnej frekwencji danego dnia tych 200 osób ... będzie tworzyło kolejkę z czasem oczekiwania ok. 6 min. 40 sek.
Oto obliczenia:
| Tytuł | J.m. | Stara kolej | Nowa kolej | Różnice |
| Długość wyciągu | m | 2000 | 2000 | |
| Prędkość wyciągu | m/sek. | 2,5 | 5 | |
| Interwał wsiadania | sek. | 8 | 8 | |
| Odległość krzeseł | m | 20 | 40 | |
| Pojemność krzeseł | os. | 4 | 4 | |
| Przepustowość | os./godz. | 1800 | 1800 | |
| Ilość osób "związanych" wyciągiem | os. | 400 | 200 | -200 |
| Przeciętna prędkość narciarza | km/h | 30 | 30 | |
| Długość trasy zjazdu narciarza | m | 2500 | 2500 | |
| Przeciętny czas zjazdu narciarza | min. | 5 | 5 | |
| Ilość osób "związanych" trasą | os. | 150 | 150 | 0 |
| Ogółem
ilość osób "związanych" w danym momencie |
os. | 550 | 350 | -200 |
poniedziałek, 1 stycznia 2018
Telegram z Niemiec
Po dwukrotnym triumfie Kamila Stocha na niemieckiej ziemi dowiedzieliśmy się, że polski rząd otrzymał telegram z Niemiec od samej Angeli:
"SERDECZNIE I SZCZERZE GRATULUJĘ STOP FUNDUSZE EUROPEJSKIE STOP FABRYKA VOLKSWAGENA STOP RYNEK PRACY STOP OTWARTA GRANICA STOP NIECH ŻYJE POLITYKA KLIMATYCZNA STOP BRESLAU BEUTHEN HINDENBURG KOLBERG ZOPPOT DANZIG ELBING TO MIASTA NIEMIECKIE STOP WANDA SPRZĄTA NIEMIECKIE MIESZKANIA STOP"
"SERDECZNIE I SZCZERZE GRATULUJĘ STOP FUNDUSZE EUROPEJSKIE STOP FABRYKA VOLKSWAGENA STOP RYNEK PRACY STOP OTWARTA GRANICA STOP NIECH ŻYJE POLITYKA KLIMATYCZNA STOP BRESLAU BEUTHEN HINDENBURG KOLBERG ZOPPOT DANZIG ELBING TO MIASTA NIEMIECKIE STOP WANDA SPRZĄTA NIEMIECKIE MIESZKANIA STOP"
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















