piątek, 15 lutego 2019

36 tys. zł dopłat do samochodów elektrycznych. A dojadę takim do Chorwacji?

Czytamy na Interii:

"Dopłatę w wysokości do 36 tys. zł do zakupu samochodu elektrycznego przewiduje projekt rozporządzenia ministra energii o wsparciu z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Według branży, jeśli propozycja wejdzie w życie, rynek nabierze rozpędu."

No nie wiem. Z kolei w Angorze w art. pt. "Leaf do miasta" mamy relację z testów samochodu elektrycznego:

"Według zeszłorocznego cennika podstawową wersję można było kupić za 155 tys. zł. (...) Od dilera odebrałem samochód z baterią naładowaną do pełna (97 proc.). Według zapewnień sprzedawcy miało to pozwolić na pokonanie 200 km. (...) Na pierwszy ogień poszła 130-kilometrowa podróż ze stolicy do Łodzi. Dojeżdżając ulicami Warszawy do autostrady, w ciągu kilkunastu kilometrów straciłem ... kilkanaście procent baterii. Stwierdziłem wtedy - co okazało się zbawienne - że muszę jechać jak najbardziej ekonomicznie [czytaj: do 100 km/h]. (...) Kiedy procenty znikały w oczach, a przewidywalny zasięg coraz bardziej się kurczył, wyłączyłem radio i multimedialny wyświetlacz. Kolejnym krokiem było zrezygnowanie z ogrzewania - wtedy zyskałem kilkanaście kilometrów zasięgu. (...) Wymarznięty i zestresowany dotarłem w końcu do domu. Zostało mi 8 proc. baterii."

Do tego można dodać, że pełne ładowanie "z gniazdka" trwa do ... 21 godzin, a na stacji "szybkiego" ładowania - ok. 40 min.

Czyli podsumowując temat, warto zadać twórcom programu dopłat kilka pytań:

1. Rozumiem, że jak już kupię taki samochód, czyli przykładowego nissana leafa za 119 tys. zł (po odliczeniu dopłaty), wówczas nie będę nim mógł pojechać latem na wczasy do Chorwacji wraz z innymi znajomymi, którzy ruszą tam ... samochodami o tradycyjnym napędzie?

2. Ba, pewnie też nie dojadę zimą na narty na wieczorne jazdy na Złotym Groniu i z powrotem (razem ok. 220 km)?

3. Nawet jakbym dojechał, to czy ten samochód jest przystosowany do postoju w warunkach solidnego mrozu (dajmy na to minus 20 st. C) przez ok. 4 godziny? Czy bateria się nie rozładuje?

4. No dobra, nie pojadę do Chorwacji, nie pojadę nawet do Istebnej, ale jak mi się będzie spieszyło do pracy i rozładuje mi się bateria, jak długo potrwa, hmmm... tankowanie po drodze?

5. A jak bardzo skurczy się zasięg, jeśli będę stał w tradycyjnym korku na średnicówce w Katowicach? Czy jest bezpiecznie w ogóle jechać zakorkowanymi ulicami?

Póki odpowiedzi na te pytania są, jakie są, nie pomogą żadne dopłaty. Samochód może kupią urzędnicy, jak dostaną rozkaz, i może jacyś milionerzy, ci dla spełnienia własnych fanaberii. Ale poza tym nikt normalny tego nie zrobi.

Poza tym nie lubię słowa "dopłata". Dopłata kojarzy mi się ze sztucznym wspieraniem czegoś, co nie ma sensu ekonomicznego, bo gdyby było efektywne ekonomicznie, to żadne dopłaty nie byłyby potrzebne, a do dilera ustawiałyby się kolejki. I tyle na ten temat.


czwartek, 14 lutego 2019

Upadł hokej w Bytomiu i to raczej na długo. A może na zawsze. W sumie to w ogóle Bytom upada

Polonia Bytom nie przystąpi do baraży o utrzymanie w hokejowej ekstralidze. Tak brzmi dzisiejszy komunikat, choć spodziewany już od pewnego czasu.

Gdyby problem był tylko finansowy, pewnie miasto i Polonia by sobie z nim jakoś, jak to już niegdyś bywało, poradziło. Ale niestety problem jest wielowątkowy, a bezpośrednim, acz tylko kwitującym wieloletnie zaniedbania, gwoździem do trumny były wyniki wyborów samorządowych:

  • nie ma pieniędzy, za to są długi;
  • nie ma woli politycznej kontynuowania spółki stworzonej przez poprzednią ekipę;
  • nie ma składu zdolnego do gry na odpowiednim poziomie;
  • i decydujące - nie ma gdzie grać.

Człowiek ma tak, że do wielu rzeczy się przyzwyczaja. Do dobrego, ale i do złego. Przyzwyczajamy się do tego co za oknem: do zanieczyszczonego powietrza, do niewyremontowanych kamienic, do dziurawych dróg. Mamy to na co dzień i już nas nie rusza. Póki nie zobaczymy, że może być inaczej.

Tak samo było z bytomską Stodołą. Przyzwyczailiśmy się do niej, a jakimś cudem związek hokejowy co roku wyrażał zgodę na rozgrywanie w niej meczów na poziomie ekstraligi. Nawet, co dziwi, wpuszczano na nią nie tylko będące stałym elementem krajobrazu gołębie, ale i ludzi. Co prawda kibiców, ale wbrew powszechnej opinii społecznej to też ... ludzie.

Stodoła rzadko zapełniała się większą ilością kibiców. Po pierwsze - zimno. Po drugie - beznadziejna widoczność, w tym ograniczona wyjątkowo upierdliwymi słupami. Po trzecie - trzeba stać, nie ma tam ... ani jednego miejsca siedzącego. Po czwarte - stan techniczny kibli, bufetów, wszystkiego. 

Reprezentacyjna hala lodowa Bytomia rodziła żarty 40 lat temu. Przez wszystkie lata jej istnienia tak się do niej przyzwyczailiśmy, że nie zauważyliśmy, że wstyd ją pokazywać komukolwiek. Była symbolem biednego i upadającego Bytomia. Bardziej znamiennym, niż plastikowe centrum handlowe zamiast ... jednego z rynków. 

Przez lata nikt nic nie zrobił w tej kwestii. Nawet wywodzący się ze "środowiska Polonii" były już prezydent Bartyla. A hali nie dało się wyremontować. Nie dało się jej wypucować. Ona jest (i zawsze była) w gorszym stanie, niż wyśmiewany w środowisku piłkarskim stadion chorzowskiego Ruchu. Ze Stodołą dało się zrobić tylko jedno: zrównać z ziemią i na jej miejscu lub gdzieś indziej wybudować coś normalnego.

Trzeba trafu, że coś normalnego wreszcie w Bytomiu powstało. W 2011 roku prasa pisała:
"Bytom. Hala na "Skarpie" zdobyła I miejsce a galeria handlowa "Agora" wyróżnienie w wojewódzkim konkursie architektonicznym."

Nie wiem, czym kierowało się jury oraz czym kierowały się ówczesne władze Bytomia mając takie priorytety, ale z dzisiejszego punktu widzenia obie nagrodzone budowy okazały się ... bublami w sensie zdrowego rozsądku. Hala na Skarpie jest ładna, nie da się tego ukryć. Ale została zbudowana (i wydano środki) dla ... nikogo. Nie ma tam żadnego poważnego sportu, a dla ćwiczeń licealistów wystarczyłoby postawić porządną salkę gimnastyczną. Z kolei Agora ... Nie chce mi się nawet pisać, jakim aktem barbarzyństwa architektonicznego było umieszczenie plastikowej świątyni zakupów między zabytkowymi kamienicami i zabytkowym kościołem. Ponadto Agora wręcz zjadła wszelką inicjatywę kawiarnianą z pobliskiego przepięknego (acz zaniedbanego, jak wszystko w Bytomiu) rynku.

Zarządcy tego centrum zakupów winni się modlić, abym nigdy nie został prezydentem Bytomia, co - rzecz jasna - kompletnie im (ani mnie) nie grozi. Ale jednak gdyby tak się stało, to pierwszą moją decyzją będzie nakaz rozbiórki. Nie mam nic do akcjonariuszy tej firmy, ani nie jestem przeciwnikiem zakupoholizmu, ale mam choć odrobinę zmysłu estetycznego.

Ale do rzeczy. Zostawmy w spokoju centra handlowe, wróćmy do hal sportowych. Respektowaliśmy dziewiętnastowieczne standardy Stodoły przez lata, aż ... spadło trochę śniegu. I przestał wytrzymywać napór tego śniegu jej dach. Czytamy dziś w prasie:

"Do tego doszły problemy z popularną „Stodołą”, czyli halą, w której swoje mecze rozgrywają niebiesko-czerwoni. Zalegający na jej dachu śnieg, groził katastrofą budowlaną.
Już teraz wiadomo, że felerny dach ma zostać rozebrany, a tafla zostanie przykryta balonem. W ten oto sposób będzie mogła służyć do treningów dla dzieci i młodzieży. Rozgrywanie meczów w wymiarze profesjonalnym nie będzie tu jednak możliwe.
Oznacza to, że seniorska drużyna zniknie z hokejowej mapy Polski do momentu powstania nowego lodowiska."

Czyli na długo, a patrząc realnie, bardzo (naprawdę bardzo) długo. Z punktu widzenia tego co się teraz dzieje, budowa hali na Skarpie, gdzie nie można umieścić lodowiska, była zwykłą niegospodarnością. Nie pierwszą i nie ostatnią w najbiedniejszym mieście na Śląsku zresztą.

Nie jestem kibicem Polonii Bytom, jestem raczej dla niej rywalem. Ale trzeba mieć z kim rywalizować. W związku z tym życzę jej, aby jednak w przewidywalnej perspektywie odbudowała hokej mężczyzn na poziomie seniorskim. 

Z czystej życzliwości dodaję do życzeń coś jeszcze, mianowicie alternatywne (po dwa) projekty nowego stadionu i nowego lodowiska.

Stadion:


Lodowisko:

Może kiedyś, za dekady...


Śląsk. Miasta donatorem zawodowego sportu

Katowice - bez zmian w układzie władzy


Ze strony www.infokatowice.pl:
"Jeszcze w trakcie tej samej sesji rady miasta koalicja rządząca Katowicami sama w znaczący sposób sobie zaprzeczyła. Po wcześniejszej deklaracji prezydenta odnośnie otwartości na pytania dotyczące wyłącznie tematów sesji, w trakcie debaty nad przekazaniem na rzecz GKS-u Katowice prawie 10 mln zł z miejskiego budżetu, większością głosów przegłosowano koniec dyskusji w tym temacie."

Świętochłowice - nastąpiła istotna zmiana: prezydenta Kostempskiego zastąpił prezydent Beger


Ze strony swietochlowice.naszemiasto.pl:
"Prace rozbiórkowe na stadionie im. Pawła Waloszka rozpoczęły się jeszcze w październiku. Wyburzone zostały trybuny. Okazało się, że umowa z wykonawcą ma być jednak rozwiązana Wstrzymano przebudowę stadionu żużlowo-piłkarskiego im. Pawła Waloszka na Skałce w Świętochłowicach. Powód? Nie ma pieniędzy w budżecie miasta na tak drogą inwestycję."

Zabrze - bez zmian w układzie władzy


Sytuacja jest stabilna - miasto nadal zamierza finansować klub i potężny, acz niedokończony obiekt.

Bytom - nastąpiła istotna zmiana: prezydenta Bartylę zastąpił prezydent Wołosz


Remont stadionu Polonii został wstrzymany, po tym, jak rozebrano dach i zdemontowano krzesła. Stadion w obecnym stanie nie nadaje się do niczego. Dziś hokejowa Polonia może ogłosić, że nie przystąpi do baraży o utrzymanie w ekstralidze. A nawet jeśli przystąpi, jej sytuacja kadrowa i finansowa i tak jest dramatyczna.


Wnioski


Bez wartościowania tematu można podsumować go tak:

- Tam, gdzie zmieniły się władze, tam dokonuje się przeglądu zasadności wydatków, a wydatki na sport zawodowy cierpią na tym jako pierwsze. Z kolei tam, gdzie władze (w dużej mierze dzięki kibicom - patrz niewielka przewaga pani prezydent Mańki-Szulik z Zabrzu nad kontrkandydatką) utrzymały swoje miejsca, tam w podziękowaniu kibicom wydaje się nadal bez analizy i czasem nawet z zamknięciem na wszelką dyskusję (patrz Katowice) kolejne miliony na przecież - było, nie było - zawodowy sport, w tym przede wszystkim stadiony piłkarskie i piłkarzy. Zaiste, ciekawa to lekcja samorządności w Polsce.


środa, 13 lutego 2019

Na jutrzejsze walentynki. Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Stereotypy.com

Bójka młodych dziewcząt w J.Górze
Dzień 14 lutego kojarzy mi się nieodmiennie z kolejną rocznicą bombardowania Drezna, gdzie
zginęło wiele osób ze Śląska, ale też z historią koleżanki Adeli:
— Wiesz, nie pojadę nigdy więcej pociągiem w walentynki — oświadczyła Adela.
— Ale dlaczego? — zapytałem.
— To przez tych samobójców. Dopadają ich wspomnienia, rzucają się na tory, potem pociąg nie może jechać i trzeba czekać na transport zastępczy.

Wydawałoby się, że społeczeństwo dzieli się pół na pół: na kobiety i mężczyzn. Tymczasem wcale tak nie jest. Otóż wg spisu z 2015 r. w Polsce jest:
  • 18 597 tys. mężczyzn;
  • 19 839 tys. kobiet.
Już więc na tym etapie matematyka nie sprzyja kobietom. Jest ich po prostu o więcej. Konkretnie więcej o 1,2 mln osób. Więcej, bo kobiety statystycznie żyją dłużej. Więcej też, bo wspomniane samobójstwa są domeną mężczyzn: statystycznie ok. 86 proc. wg danych z 2017 r.

To, że kobiet jest więcej predysponuje je do rywalizacji. Kobiety są więc od młodości przygotowywane przez swoje matki do rywalizacji i chyba ... czują się w niej dobrze. Jak podaje Fakt:
"Według ustaleń gazety dwie uczennice Szkoły Podstawowej nr 10 w Jeleniej Górze, Nadia i Wiktoria, umówiły się przez internet na pojedynek na gołe pięści. Biły się za pieniądze z zakładów. "Kibicowało" im kilkudziesięciu uczniów z różnych szkół."
No właśnie. Nie ma w tym zdarzeniu niczego nadzwyczajnego, ani niczego bulwersującego. jest po prostu zwykły trening przed "życiem", gdzie panie w przyszłości będą się biły o chłopaków, mężów, pracę i pieniądze. Czasem te zdobycze trzeba będzie "wyrwać" innej, ale z powodu powyższej matematyki nie ma innego wyjścia. 

Jaki jest efekt tej nieustannej rywalizacji? Otóż Polska ma wybieranych powszechnie posłów i senatorów. Wybieranych przez 51,6 proc. kobiet oraz 48,4 proc. mężczyzn. Tymczasem, jak pisała po ostatnich wyborach Gazeta Wyborcza:
"Panie zdobyły w tej kadencji 27 proc. mandatów do Sejmu i 13 proc. do Senatu. To najlepsze w historii naszego parlamentu wyniki, jeśli chodzi o udział kobiet we władzy ustawodawczej."
Ponadto:
"Te rekordowe wyniki to efekt tzw. kwoty, czyli obowiązku rejestrowania na listach co najmniej 35 proc. osób jednej płci. Prawo mówi o płci, a nie o kobietach, ale mężczyźni na listach nigdy nie byli w mniejszości, tak jak kobiety nigdy nie miały większości."
Jeśli uznać wyniki do senatu za bardziej reprezentacyjne w zakresie własnych preferencji (okręgi jednomandatowe - wybór bezpośredni osób, a nie list partyjnych), oznacza to bez pudła, że:
  • mężczyźni zasadniczo głosują na innych mężczyzn;
  • kobiety też zasadniczo głosują na mężczyzn.

wtorek, 12 lutego 2019

Niedziałające lub niespełniające narciarskiej roli wyciągi ... narciarskie

Zima w tym sezonie jest wyjątkowo piękna
Mamy zimę dekady, mimo chwilowej odwilży. W Szczyrku i Białce są stałe kolejki. Zima w ogóle "wieje optymizmem'' w zakresie rozwoju tych stacji i przyszłych inwestycji.
Nowa trasa ze Zb. Kopy cieszy się znaczną popularnością 

Tymczasem w tle mamy kilka historii związanych z wyciągami na ciekawych narciarsko terenach, które ... nie działają. Prawdopodobnie mamy więc z jednej strony zimę rekordową w zakresie finansów dla niektórych ośrodków i w tle ... bardzo trudną w niektórych miejscowościach. Niżej opisano "złotą jedenastkę" niedziałających lub niespełniających narciarskiej roli wyciągów ... narciarskich. Wyboru dokonano wg kryteriów subiektywnych i serdecznie przepraszamy innych bankrutów, biznesmenów z problemami oraz zużyte technicznie stacje, którzy na liście się nie znaleźli.

1. Muszyna Szczawnik. Brak porozumienia w zakresie dzierżawy gruntów


Niniejsza mapa jest już nieaktualna
W miarę nowoczesna, szybka i wyprzęgana czteroosobowa kolej krzesełkowa. Ok. 1500 m długości i ok. 300 m różnicy poziomów. Od bieżącego sezonu nie działa. Komunikat stacji jest następujący: "W sezonie narciarskim 2018/2019 będą działały wyciągi: Wierchomla I, Polanki, Toczek, Stonoga. Pozostałe wyciągi nie będą otwarte ze względu na brak porozumienia w kwestii dzierżawy gruntów. Z powodu nieudogodnień związanych z zamknięciem strony Szczawnika oraz Frycka i Płatka, Zarząd Dwóch Dolin zdecydował o zmniejszeniu cen karnetów."


2. Czarny Groń. Ponowna ocena środowiskowa


Problematyczna kolej na Czarnym Groniu
Tu problemy trwają już parę sezonów. Wybudowano dwie koleje linowe, przy czym ta krótsza (ok. 600 m długości i ok. 100 m różnicy poziomów), lecz nowocześniejsza, jeździła może ze dwa sezony, uruchomiona ... kilka lat po wybudowaniu. Ośrodek dzięki niej był bardzo popularny w okolicy, mimo problemów z parkingami (dojazd skibusami pod stację). W tym sezonie kolej znów stoi, a tle rozgrywa się batalia administracyjna w zakresie zatwierdzenia bądź podważenia legalności tej budowy. Słychać też, że cierpliwość inwestorów jest na granicy wytrzymałości i przyszłość stacji (postawionej legalnie lub nie - nie mnie to rozstrzygać) jest niepewna.

3. Korbielów. Brak zapłaty i brak porozumienia


Ta piękna kolej istnieje dla ... nikogo
Tu były wielkie nadzieje po przejęciu stacji przez nowego inwestora, pojawiły się pierwsze inwestycje od lat, a szczególne nadzieje wzmożyła budowa nowej kolei linowej na Buczynkę. 1600 m długości, szybki i wyprzęgany wyciąg, znaczna przepustowość, piękna trasa w dół. To miała zmienić ligę, w której gra Korbielów. Tak z pierwszej na ekstraklasę. I zmieniło. Na ligę okręgową. Kolej stoi, podobno nie została odebrana i zapłacona, a w całym tym bajzlu trudno uznać kto ma rację, a stacja i miejscowość ... zdychają narciarsko. Coś tam ewidentnie nie zagrało, a w tle mówi się, że Korbielów czeka na ... nowego inwestora.

4. Koninki. Eksploatacja wbrew zaleceniom


sobota, 9 lutego 2019

Polska liga zagraniczna

Stajemy się powoli wymarzonym miejscem dla słabych piłkarzy z zagranicy. Bo polska liga to:
a) dość wysokie kontrakty;
b) niewielkie wymagania.

Ale niech przemówią fakty:
Na podstawie "Skarbu kibica" dziennika Sport
Nr Klub Kadra Obcokrajowcy Udział
1. Arka Gdynia 31 12 39%
2. Cracovia 35 16 46%
3. Górnik Zabrze 33 5 15%
4. Jagiellonia Białystok 28 15 54%
5. Korona Kielce 29 12 41%
6. Lech Poznań 31 13 42%
7. Lechia Gdańsk 26 8 31%
8. Legia Warszawa 25 14 56%
9. Miedź Legnica 29 13 45%
10. Piast Gliwice 26 9 35%
11. Pogoń Szczecin 29 9 31%
12. Śląsk Wrocław 27 6 22%
13. Wisła Kraków 27 4 15%
14. Wisła Płock 28 8 29%
15. Zagłębie Lubin 25 5 20%
16. Zagłębie Sosnowiec 26 12 46%



piątek, 8 lutego 2019

Przegląd prasy. Węgiel, crowfunding lojalnościowy i zagrożona fuzja Orlenu z Lotosem

Węgiel i energetyka

"- Zamykanie polskich kopalń niczego nie zmniejszy w emisjach z energetyki, bo ona jest, jaka jest, czyli wybudowana została dla surowca, jakim jest węgiel. I będzie spalała węgiel z importu - powiedział w porannej audycji Radia Piekary w czwartek, 7 lutego, Jerzy Markowski, ekspert górniczy, były wiceminister gospodarki."

Komentarz:

Pan Markowski ma rację, ale temat nie zamyka się tylko w analizie niezmiennego kształtu zawodowej energetyki. Otóż on jednak jest zmienny, ale skutki tych zmian są raczej nieoczekiwane. Na razie sytuacja kształtuje się następująco:
  • Energetyka zawodowa się modernizuje, zamykane, modernizowane lub przeznaczone do modernizacji są stare i mniej ekologiczne (co nie znaczy, że beznadziejne pod tym względem) bloki, a w zamian firmy państwowe (bo prywaciarze się niemal w całości ewakuowali z wysoce kapitałochłonnego sektora) budują bardzo nowoczesne i duże bloki węglowe (Opole, Jaworzno, być może Ostrołęka).
  • Bardzo nowoczesne nowe bloki węglowe potrzebują dobrej jakości węgla. Ponieważ nasze górnictwo wydobywa węgiel jakości dobrej (coraz mniej, ponadto zasoby są ograniczone) oraz nieco mniej dobrej (też nie za dużo), więc nie potrafi sprostać zapotrzebowaniu nowoczesnych elektrowni. I te potrzebują węgla z importu, głownie podobno z ... Donbasu (nie ja to wymyśliłem, pisze o tym prasa). 
  • Ponieważ energetyka zawodowa nie potrzebuje już tak wiele, jak niegdyś kiepskiej jakości węgla, który był spalany w warunkach pewnej kontroli (filtry), więc górnictwo przeznacza dobrej jakości węgiel właśnie dla energetyki zawodowej, zresztą i tak go na ten cel brakuje.
  • W efekcie kiedyś na rynek detaliczny trafiały najlepsze gatunki węgla, teraz trafiają ... najgorsze, bo innych nie ma w luźnej sprzedaży (przypomnę, absorbuje je energetyka zawodowa). W związku z tym ludzie palą w piecach węglem "z certyfikatem", ale naprawdę podłej jakości, smog jest nad dzielnicami domków jednorodzinnych nieziemski (polecam podróż obwodnicą małopolskiej Białej, cz. Bielska-Białej), elektrownie zwiększają import surowca, a prąd jest na giełdzie nieziemsko drogi. 
  • Reasumując stwierdzam, że tym razem coś w tej patriotycznej polityce wspierania rodzimego wydobycia i budowy rodzimej państwowej energetyki ewidentnie nie zagrało.

Crowfunding ... lojalnościowy

"9 tysięcy inwestorów, 4 miliony złotych i niespełna 24 godziny. Wartości te niezaprzeczalnie robią wrażenie, szczególnie, że chodzi o klub z polskiej Ekstraklasy i pierwszą tego typu akcję finansowania społecznościowego (crowdfundingu). W efekcie kibicie przejęli około 5% akcji Wisły Kraków znajdującej się w poważnych problemach finansowych."

Komentarz:

Wypadałoby zapytać się tych inwestorów:
- A jakiej stopy zwrotu oczekujecie z tej inwestycji?
Myślę, że w komplecie odpowiedzieliby:
- Żadnej. Nie taki był cel tej akcji. Celem tej akcji jest ratowanie klubu.

No właśnie. Mamy do czynienia z inwestycją ... sercem, nie rozumem. Z inwestycją ... lojalnościową. Ludzie, którzy kupili te akcje, pewnie w komplecie lub niemal w komplecie są zapalonymi sympatykami 13-krotnego mistrza kraju. 

Lp. Klub Miejsca 1 Miejsca 2 Miejsca 3
1. Ruch Chorzów 14 6 9
2. Górnik Zabrze 14 4 7
3. Wisła Kraków 13 13 10
4. Legia Warszawa 13 12 12

Otwiera to pole do kolejnych akcji crowfundingowych związanych z emocjami oraz ważnymi dla "kibiców" przedsięwzięciami, jak między innymi:
  • ratowanie zamykanych teatrów,
  • finansowanie filmu opowiadającego o ważnych wydarzeniach,
  • nawet ratowanie zakładów produkcyjnych.
Tymczasem krótka historia kapitalizmu w Polsce pokazuje, że tam, gdzie mamy do czynienia z akcjonariatem społecznym, nieważne czy pracowniczym, czy sentymentalnym, nie stwarzało to do tej pory klimatu do podejmowania rozsądnych decyzji ekonomicznych. Większość zresztą spółek pracowniczych w Polsce albo padło, albo zostało przejęte i zrestrukturyzowane przez jakiegoś "wrednego kapitalistę", który po prostu zna się na rzeczy.

Obrazu całości dopełnia jeden z finansujących ten klub "biznesmen" (Jakub Błaszczykowski), który będzie jednocześnie grał w nim za ... 500 zł miesięcznie. Sytuacja to co najmniej dziwna, w szczególności wypadałoby zapytać trenera Stolarczyka:
- Panie Macieju, a jak zawodnik "Kuba", czyli poniekąd właściciel pańskiego klubu, będzie bez formy, to będzie go pan wystawiał do składu, czy nie?
- "Kuba" jest i będzie w wyśmienitej formie, więc nie ma problemu - powinien dyplomatycznie odpowiedzieć trener.

Zagrożona fuzja Orlenu z Lotosem

"Komisja Europejska zablokowała fuzję części kolejowych niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstomu. Zdaniem Brukseli, połączenie obu koncernów mogłoby zaszkodzić konkurencji na rynkach kolejowych."

Komentarz:

Mam obawy graniczące z pewnością, że decyzja Komisji Europejskiej może mieć jakiś wpływ (z czasem zobaczymy jak duży) na rządowe plany budowy narodowego czempiona paliwowego. Nie ulega wątpliwości, że taka fuzja - jakby to powiedzieć eufemistycznie - nie wpłynie zbyt dobrze na konkurencję na rynku paliwowym, zwłaszcza w Polsce. Orzech może się okazać trudny do zgryzienia.

Nie, żebym był złośliwy, ale coś niecoś kuleją niektóre "złote pomysły inwestycyjne" głoszone w fazie zachwytu wygranymi wyborami przez obecny rząd: wielki czempion paliwowy, wielki czempion energetyczny (zapowiadane łączenia spółek), najlepszy w Europie samochód elektryczny (na razie nie wyjechał z fabryki ani jeden, zresztą ... z jakiej fabryki), lotnisko marzeń (na razie myśli się o przenosinach czarterów z Okęcia do Radomia). 

Być może dobrze. Wielkie rewolucje ekonomiczne mogą bowiem pożreć swoich rewolucjonistów i narobić wiele szkód wśród cywilów. Zwyciężać powinny pomysły nie nośne politycznie, lecz rozsądne i możliwe do zrealizowania w warunkach rzeczywistych. Zwłaszcza to drugie. Na razie udało się "odzyskać PKL" z "obcych rąk" i można tej spółce kibicować, aby wreszcie przełamała zastój inwestycyjny w Zakopanem, na korzyść ... narciarzy.