poniedziałek, 12 listopada 2018

Jesień z rachunkowością. Regulacje prawne obowiązujące przedsiębiorstwa w Polsce



I kontynuacja tematu niżej.

Regulacje prawne obowiązujące przedsiębiorstwa w Polsce


Jeśli jesteśmy jednostką prowadzącą biznes w Polsce, też nie jest tak, że bez względu na okoliczności będą nas obowiązywały jednolite przepisy. A guzik. Wcale nie! Wszystko zależy od tego… jakim jesteśmy przedsiębiorstwem. I tak:

a) Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą pod własną firmą (a takich przedsiębiorców jest w naszym kraju najwięcej) muszą respektować ustawodawstwo podatkowe i mogą prowadzić tak zwaną księgowość uproszczoną poprzez wpisy do księgi przychodów i rozchodów.
b) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz akcyjne (czyli kapitałowe) muszą prowadzić tak zwaną księgowość pełną, co oznacza obowiązek sporządzania co najmniej rachunku zysków i strat oraz rachunku bilansu. Zwłaszcza to drugie dla mniejszych jednostek jest nieco kłopotliwe i decyduje o znacznie wyższym koszcie prowadzenia buchalterii. Obowiązuje je ponadto ustawodawstwo podatkowe. Spółki mogą (lecz nie muszą) stosować się do większości zapisów polskiej ustawy o rachunkowości[1]. Ta grupa reprezentuje również bardzo wiele spółek.
c) Jednostki wymienione w punkcie b), które przekroczyły progi opisane również przy obowiązku zbadania sprawozdania finansowego przez biegłego rewidenta, muszą stosować zasady polskiej ustawy o rachunkowości. Oznacza to często konieczność prowadzenia „podwójnej” księgowości, gdyż różnic w relacji do ustawodawstwa podatkowego jest wiele[2]. Mówimy tutaj już o odpowiednio „dużych” przedsiębiorstwach.
d) Spółki akcyjne notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie stosują zapisów ustawy o rachunkowości, lecz są zobowiązane do postępowania wg zasad IFRS[3]. Istota i sens tej regulacji są oparte na następujących fundamentach:
· Kapitał (czyli inwestorzy) na giełdzie jest międzynarodowy i każdy inwestor powinien otrzymywać sprawozdanie sporządzone wg jednolitych reguł, bez względu na to, czy spółka funkcjonuje w Wielkiej Brytanii, Rumunii, Niemczech, czy Polsce.
· Inwestor ma prawo porównywać wyniki i wskaźniki wszystkich swoich inwestycji i dokonywać decyzji kapitałowych na bazie porównywalnej obiektywnej informacji.
Warto zauważyć, że spółek notowanych na naszym rodzimym parkiecie jest około 450; możemy do tego doliczyć jeszcze drobną liczbę koncernów międzynarodowych. Nie da się jednak ukryć, że regulacje (czyli IFRS) dotyczą znaczących, głośnych marketingowo, największych w kraju, lecz stosunkowo mało licznych przedsiębiorstw. Nie tworzy to jakiegoś potężnego rynku pracy dla księgowych ze znajomością zasad międzynarodowych, nie da się wszak ukryć, że są to osoby o wyższych niż przeciętne wymaganiach płacowych.
e) Jednostki zależne od polskich spółek stosujących IFRS oraz spółki córki międzynarodowych koncernów też stosujących IFRS mogą (lecz nie muszą) przejść na ewidencję tożsamą ze spółką matką.

Generalizując, w zależności od tego, kim jesteś, musisz stosować odpowiednie przepisy regulujące rachunkowość w firmie. Warto tu w kontekście dalszych rozważań w rozdziale zauważyć, że polski ustawodawca nie dopuszcza stosowania (innych niż IFRS) rozwiązań amerykańskich. Oczywiście dana jednostka (na przykład spółka powiązana kapitałowo z przedsiębiorstwem lub akcjonariuszami ze Stanów Zjednoczonych) może prowadzić ewidencję wg GAAP dodatkowo, jeśli tego potrzebuje.


[1] Ustawa o rachunkowości stosuje po prostu szereg wyłączeń dla jednostek, których sprawozdania nie podlegają badaniu przez biegłego rewidenta. W praktyce oznacza to możliwość prowadzenia księgowości na bazie ustawodawstwa podatkowego.
[2] Standardową, lecz nie zawsze jasną nawet dla niektórych księgowych, różnicą jest ta w podejściu do stosowania okresów amortyzacji środków trwałych. Otóż ustawodawstwo podatkowe jasno precyzuje poprzez odpowiednią tabelę dla poszczególnych grup konkretne okresy amortyzacji. Natomiast ustawa o rachunkowości w art. 32.1 mówi, że „odpisów amortyzacyjnych lub umorzeniowych od środka trwałego dokonuje się drogą systematycznego, planowego rozłożenia jego wartości początkowej na ustalony okres amortyzacji”. I dalej w art. 32.2 czytamy:
„Przy ustalaniu okresu amortyzacji i rocznej stawki amortyzacyjnej uwzględnia się okres ekonomicznej użyteczności środka trwałego, na określenie którego wpływają w szczególności:
1)       liczba zmian, na których pracuje środek trwały;
2)       tempo postępu techniczno-ekonomicznego;
3)       wydajność środka trwałego mierzona liczbą godzin jego pracy lub liczbą wytworzonych produktów albo innym właściwym miernikiem;
4)       prawne lub inne ograniczenia czasu używania środka trwałego;
5)       przewidywana przy likwidacji cena sprzedaży netto istotnej pozostałości środka trwałego”.
W praktyce oznacza to, że o okresie amortyzacji decyduje samo przedsiębiorstwo, a kierownik jednostki przy podejmowaniu decyzji powinien się kierować opinią… służb technicznych. Tak naprawdę księgowy nie ma tu nic do powiedzenia.
[3] IFRS (ang. International Financial Reporting Standards) — międzynarodowe standardy rachunkowości (MSR) oraz międzynarodowe standardy sprawozdawczości finansowej (MSSF); w praktyce dla obu tych pojęć stosuje się powszechnie skrót MSR.

niedziela, 11 listopada 2018

Jesień z rachunkowością. Czym w ogóle jest rachunkowość?


Przebrnęliśmy już przez zasady rachunkowości (znajdziesz na blogu). W kolejnych cyklach Jesieni z rachunkowością skupimy się na ogólnym podejściu do rachunkowości oraz opisaniu różnych jej modeli. Tekst został wykorzystany z wkładu autora do książki Inteligencja finansowa. Co kryją liczby. Przewodnik menadżera. Tamże autor został poproszony o tak zwane lokalne (przełożenie na warunki polskie) uzupełnienie, co w praktyce sprowadziło się do napisania rozdziałów 4 i 11. Kolejne odcinki jutro rano, jutro wieczorem i pojutrze.

Czym w ogóle jest rachunkowość?


Potoczne spojrzenie na pracę buchalterów nieco przesadnie gloryfikuje ich cechy charakterologiczne w zakresie dokładności tej pracy i jest mocno nieprawdziwe. Patrzymy na księgowego jak na osobę, która zawsze porusza się w ramach pewnego jasno ustalonego schematu, posiada wiedzę w obszarze, który równie dobrze mógłby dla osób niewtajemniczonych być czymś w rodzaju czarnej magii, no i gdzie wszystkie kolejne kroki i ścieżki postępowania są wytyczone niezrozumiałymi w treści dla przeciętnego użytkownika przepisami. Każdy księgowy jest osobą kompetentną, a do jego zadań należy gromadzenie wiedzy oraz właściwe postępowanie ze wszystkim, co jest wyrażone w wartościach liczbowych. Z księgowym nie należy dyskutować, bo przecież ma rację, a nawet jak jej nie ma, to ponosi odpowiedzialność za jakość swojej pracy.

Taki obraz jest powszechnie przyjęty. Jest on jednak kompletnie oderwany od rzeczywistości.
Już na etapie ustalenia odpowiedzialności za jakość pracy osób parających się buchalterią w przedsiębiorstwie możemy przeżyć szok. Otóż za księgowość w firmie, a co za tym idzie — za prawidłowe sporządzenie sprawozdania finansowego — zgodnie z polskim prawem odpowiedzialny jest kierownik jednostki, czyli tłumacząc z języka orłów Temidy na ludzki, właściciel przedsiębiorstwa (w formach prowadzonych na zasadzie działalności gospodarczej) lub zarząd przedsiębiorstwa (w spółkach kapitałowych).

Aby było jeszcze ciekawiej, we wspomnianych spółkach kapitałowych, w których została ustanowiona rada nadzorcza, ten właśnie organ jest odpowiedzialny za… sprawdzenie prawidłowości sporządzenia sprawozdania finansowego. Jest to jeden z tak zwanych szczególnych obowiązków wspomnianego organu, którego członkowie za jego wypełnienie odpowiadają całym swoim majątkiem, nawet jeśli reprezentują zawody z bardzo ograniczoną znajomością zasad księgowych (np. inżynier budowlany). Oczywiście w praktyce sprawozdanie przeważnie przygotowują w imieniu właściciela (w przypadku działalności gospodarczej) bądź zarządu (w spółkach kapitałowych) zawodowi księgowi (zatrudnieni wewnętrznie lub w ramach outsourcingu). Należy jednak mieć świadomość, że i tak nie zwalnia to właściciela bądź zarządu z odpowiedzialności za jego sporządzenie, a co więcej, wymaga się ich podpisu na dokumencie.

Ponadto we wszystkich spółkach akcyjnych oraz w tych spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, w których spełnione są co najmniej dwa z trzech warunków odnośnie do wysokości obrotu, sumy aktywów oraz stanu zatrudnienia, badanie jakości sprawozdania przeprowadza wybrany biegły rewident, czyli taki księgowy z zewnątrz, który ma uprawnienia zawodowe i kwalifikacje do wykonywania takich badań. Jednak w związku z opisaną wcześniej odpowiedzialnością organem uprawnionym do wyboru takiego audytora jest rzecz jasna rada nadzorcza, bo to jej członkowie muszą zapewnić, że dokument został przez nich sprawdzony, gdyż inaczej ryzykują swoim majątkiem. Fakt ten sprawia, że coraz częstsze są sytuacje, gdy badania sprawozdań są zlecane ekspertom nawet w takich jednostkach, które nie spełniają odpowiednich wymogów i teoretycznie takich czynności wykonywać nie muszą. Jednak dzięki wykonaniu badania członkowie rady mogą się wykazać należytą starannością, nawet jeżeli sami nie są ekspertami w danej dziedzinie.

Kolejny mit dotyczy jasności przepisów, procedur postępowania w danej sytuacji oraz jednomyślności zapisów ewidencyjnych. On także jest niezgodny z rzeczywistością. Rzeczywiście, mamy szereg przepisów rachunkowych, które starają się uszeregować i uregulować wiele kwestii, nie są jednak w stanie objąć większości, a co dopiero wszystkich sytuacji. Życie gospodarcze jest na tyle bogate i różnorodne, że nie ma takiego mądrego, który by przewidział wszystkie możliwe rozwiązania.

Ponadto o metodzie kwalifikacji danego zdarzenia gospodarczego decyduje nie tylko sam fakt przeprowadzenia czynności, lecz przede wszystkim jej przeznaczenie. Na przykład zakup nieruchomości z przeznaczeniem na użytkowanie do celów gospodarczych zakwalifikujemy jako nabycie środka trwałego. Ta sama czynność wykonana przez handlarza nieruchomościami z przeznaczeniem na szybką odsprzedaż powiększy nam wartość zapasów. Natomiast kupno tej samej nieruchomości z założeniem cierpliwego odczekania na dobrą koniunkturę na rynku i ewentualne zbycie w odległej przyszłości w przypadku korzystnych relacji cenowych stanowi ewidencyjnie inwestycję długoterminową.
Jest też wiele kwestii, w których przepisy pozostawiają przedsiębiorstwu swobodę w wyborze jednej z kilku określonych (chociaż też nie zawsze) metod ewidencji. Dotyczy to na przykład systemu ewidencji zapasów, zwłaszcza identyfikacji elementu właśnie sprzedanego. Mamy tu do wyboru kilka sposobów postępowań. Dajmy na to, polska ustawa o rachunkowości dopuszcza następujące cztery rozwiązania:
a)       Identyfikacja szczegółowa, czyli po prostu każdy element zapasu jest oznaczony i na każdym etapie rozpoznawalny. Ta metoda jest jeszcze dość rzadko (choć trzeba przyznać, że coraz częściej) stosowana. Możemy ją zauważyć w jednostkach, które wprowadziły na magazyny kody paskowe dla każdego elementu. Nie można jej zastosować przy handlu bądź produkcji nieidentyfikowanego jednostkowo produktu, np. węgla, gazu, energii czy paliwa.
b)       FIFO (ang. First In, First Out — pierwsze weszło, pierwsze wyszło), czyli po prostu zawsze wyciągamy najstarsze. Wadą jest niewielka odległość w czasie wartości ewidencyjnej od momentu zakupu. To chyba najpowszechniej stosowana metoda w Polsce.
c)       LIFO (ang. Last In, First Out — ostatnie weszło, pierwsze wyszło), czyli po prostu zawsze wyciągamy najmłodsze. Gubimy wadę FIFO, lecz „zyskujemy” inną — ewidencyjnie na zapasach zostawiamy na dłużej (czasem jest to bardzo odległy czas) najstarsze zakupy.
d)       Metoda średnioważonych cen — brzmi fajnie, ale w praktyce jest najtrudniejsza do zastosowania. Na każdym etapie musimy bowiem ustalać średnią ważoną cenę zakupów, które pozostały nam w zapasach. To bardzo rzadko stosowana praktyka.

Wybór powinien być raczej długoterminowy, gdyż koniunkturalna zmiana mogłaby wpływać na wyniki, i dokonuje go rzecz jasna… kierownik jednostki (czyli właściciel lub zarząd).
To tłumaczy porażkę następujących systemów relacji pracodawca – księgowy w przedsiębiorstwach: „Proszę pani (rzadziej »pana«, zawód buchalterów jest wszak mocno sfeminizowany, ale też jest to możliwe), ja się znam na budowie mostów i robię to dobrze, a od pani (a może jednak »pana«) oczekuję znajomości swojej profesji i odpowiedniej jakości tej pracy, więc proszę mnie tutaj nie pytać o jakieś duperele związane z pani (czy jednak »pana«) robotą”. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, pracodawca i tak będzie odpowiadał za jakość tej pracy, po drugie, bez jego udziału większości rzeczy nie da się prawidłowo zaewidencjonować, bo skąd biedna pani (a może jednak pan) księgowa/-y ma wiedzieć, po co jej/jego pracodawca tę nieruchomość kupił. Albo jakie jest przeznaczenie właśnie nabytej maszyny oraz jaki jest jej techniczny okres użytkowania? Oraz co z nią przedsiębiorstwo zamierza zrobić po tym czasie? A niestety bez tych informacji prawidłowa ewidencja nie jest możliwa.

Warto też wyjaśnić maksymalnie prostymi słowami, czym jest i do czego w ogóle służy praca księgowych oraz po co sporządzamy te sprawozdania. Dla urzędu skarbowego — eureka! — odpowie większość biznesmenów. Tak, nie da się ukryć — to prawda. Ale niepełna. Bo księgi rachunkowe prowadzimy również — a może nawet przede wszystkim — dla właścicieli przedsiębiorstw (też udziałowców lub akcjonariuszy) oraz wszelkich innych dawców kapitału. Przecież oni również powinni wiedzieć, czy ich inwestycja (w przedsiębiorstwo) jest odpowiednio rentowna i czy nie warto na przykład sprzedać akcji i być może włożyć środków na zwykłą lokatę długoterminową w banku. Myślę, że ważną informacją dla nich jest również to, jaka jest wartość ich przedsiębiorstwa, akcji bądź udziałów.

Księgi rachunkowe znajdują odpowiedzi na te pytania, chociaż zestaw mierników rentowności inwestycji (na przykład wskaźniki ROE[1], ROI[2] i EVA[3]) jest dość bogaty i w zasadzie nieograniczony. Zresztą tak jak zestaw mierników wartości przedsiębiorstwa — tu jednak występuje pewna miara łatwa do uzyskania i w pewnym stopniu obiektywna. Otóż wartość przedsiębiorstwa możemy wyczytać bezpośrednio z rachunku bilansu, stosując metodę aktywów netto. Miarę tę dość fajnie definiuje nasza polska ustawa o rachunkowości: „rozumie się przez to aktywa jednostki pomniejszone o zobowiązania, odpowiadające wartościowo kapitałowi (funduszowi) własnemu”. 

Idąc więc mocno na skróty, ale też nie popełniając wielkiego błędu, możemy na tej bazie stwierdzić, że księgowość jest zespołem czynności zmierzającym do oszacowania wartości aktywów i zobowiązań przedsiębiorstwa, a uzyskany w ten sposób kapitał własny (jako różnica) wyraża jednocześnie wartość przedsiębiorstwa dla właścicieli, udziałowców bądź akcjonariuszy. Zresztą spółki akcyjne, szczególnie te notowane na rynkach regulowanych, jako jedną z podstawowych informacji w sprawozdaniu zamieszczają tzw. wartość księgową na jedną akcję, wyliczaną jako iloraz sumy kapitałów własnych oraz ilości akcji. W efekcie uzyskujemy wartość księgową jednej akcji i możemy ją porównać na przykład z ceną papieru na rynku spot[4]. W każdym przedsiębiorstwie powinna istnieć swego rodzaju biblia postępowania w zakresie metod wyceny aktywów i zobowiązań, czyli zasady postępowania w standardowych sytuacjach ewidencyjnych. Biblia ta nazywa się polityką rachunkowości.


[1] ROE (ang. return on equity — zwrot z zainwestowanego kapitału) = (ZYSK NETTO/SUMA KAPITAŁÓW WŁASNYCH).
[2] ROI (ang. return on investment — zwrot z inwestycji) = (KORZYŚĆ/WARTOŚĆ INWESTYCJI) = na przykład EBIT/SUMA KAPITAŁÓW WŁASNYCH.
[3] EVA (ang. economic value added — ekonomiczna wartość dodana) = (KORZYŚĆ – WARTOŚĆ INWESTYCJI × STOPA PROCENTOWA INWESTYCJI) = na przykład NOPAT – IC × WACC.
[4] Spot — cena bieżąca (natychmiastowa).

sobota, 10 listopada 2018

Bajzel w związkach sportowych

W mijającym roku solidarnie kompromitowały się trzy związki sportowe: kolarski, hokejowy oraz piłkarski.

Najbardziej spektakularna, aczkolwiek najmniej merytoryczna była afera w związku kolarskim. Jest ona też najtrudniejsza w ocenie. Ale wszystko na to wskazuje, że mieliśmy do czynienia z wykorzystywaniem przez trenera kolarek. A w tle związek jest na krawędzi bankructwa. Okazuje się, że między innymi nie potrafił uregulować 10 mln zł za tor kolarski w Pruszkowie. I nie wiadomo do końca, czy chodzi o seks, czy o pieniądze. To dwa motywatory niecnych postępowań nie tylko w związkach kolarskich. Ale, jak mówi znane wszystkim przysłowie, "jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze".
Miłość na rowerze miała miejsce też w kolarskim związku

Podobne tło ma afera w związku hokejowym. Tamże do pieca dolewają benzyny jeszcze będące na topie szczególne umiejętności menedżerskie. Podobnie jak w LO-cie, tak i tutaj menedżerowie odznaczają się nadzwyczajnymi umiejętnościami rozmowy z podwładnymi, tam pilotami i stewardesami, tutaj z hokeistami. Ostatnio prasa opisywała sytuację w której komunikat był mniej więcej taki, piszę z pamięci, więc z góry przepraszam za niedokładność:
"Co z tego, że wam obiecano, zapomnieliście to zabezpieczyć podpisanymi dokumentami, więc nic się wam nie należy".

Znam trochę środowisko hokeistów. To ludzie niebyt bogaci, traktujący swój zawód z pasją, a w wielu przypadkach jest to w zasadzie głównie pasja, bo i tak muszą zarabiać gdzieś indziej. Bo by nie utrzymali swoich rodzin. Ale to ludzie charakterni, coś na podobieństwo żużlowców. Taki - mało delikatny - jest też charakter tej dyscypliny. Do tego dochodzi fakt, że wychowanie hokeistów w Polsce opiera się raptem na kilku klubach, w tym na pęczki ich niegdyś produkowało Podhale Nowy Targ. Czyli - uważajcie - górale. Rozumiecie państwo: górale - ludzie zadziorni. Trochę udziału w produkcji hokeistów mają jeszcze takie kluby, jak Naprzód Janów, GKS Jastrzębie, GKS Tychy, Unia Oświęcim, czy Zagłębie Sosnowiec. Ale dominująca fabryka znajduje się w Nowym Targu.

A trzeba trafu, że nie poszło o miliony, tylko o kasę, którą przeciętny piłkarz Legii wydaje dziennie na taksówki: o 300 zł. Na tyle wycenił związek dzienną pracę reprezentanta polski w hokeju na lodzie.

No cóż. Niedawno przeczytałem, że pracownicy Lidla mają zarabiać od 2800 zł do 3550 zł brutto na początku zatrudnienia. Po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu – 2950 zł do 3750 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy od 3 150 zł do 4 050 zł brutto." Średnia ilość dni roboczych w listopadzie po uwzględnieniu "nowego święta" wynosi dokładnie 20. Oznacza to, że pracownik świeży Lidla może zarobić dziennie od 140 zł do 202 zł 50 gr. A reprezentant (czyli wybitny specjalista w swoim zawodzie) Polski w hokeju na lodzie ma problem z egzekucją 300 zł. To jakiś żart. Znów "jak nie wiadomo...".
Związek się dziwi, że hokeiści nie chcą grać za darmo


Zupełnie inny problem pojawił się z kolei w związku piłkarskim. Tam z kasą nie ma problemu. Jest za to problem z czym innym: stroną wizerunkową i sportową. Piłkarz Jagiellonii do kamer mówi, że sędziowanie w ich meczu z Legią było "jawnym ruch..", a losowanie Pucharu Polski w momencie, gdy pary się już wyłoniły, jest ... powtarzane. Szkoda, że nie poznaliśmy pierwotnie wylosowanych par. A może to bez znaczenia? Przypuszczam nawet, że cały bajzel był nieintencjonalny, ot, po prostu, taki tam burdel panuje.

I w tym klimacie, jakby nie siatkówka (pokłony!), lekkoatletyka (wielkie pokłony!) i skoki narciarskie, musielibyśmy uznać rok sportowy za wyjątkowo paskudny dla kraju. W dodatku z perspektywą negatywną.
Rzut karny dla Legii?





czwartek, 8 listopada 2018

Artykuł dla Ciebie!


W najnowszym numerze Controllingu i Zarządzania znajdziesz między kilka ciekawych tematów, w tym między innymi artykuł wybitnego autora niniejszego blogu.

Spis treści:

O TYM SIĘ MÓWI
Wywiad z Anną Adamską-Makowską: Controlling w procesie zarządzania halą wystawienniczo-eventową
Rekordowa liczba niewypłacalności firm w Polsce
Wieści z rynku

WYMIANA DOŚWIADCZEŃ
Krzysztof Bruliński
Promocje handlowe – organizacja i ocena inwestycji
Marta Celej
Wspieramy zarządzanie wielkimi projektami
Beata Zborowska
Kiedy i do jakich zadań warto zatrudnić interim managera?

CONTROLLING I RACHUNKOWOŚĆ ZARZĄDCZA
Anna Latoszek
Jak zbudować różnorodny i efektywny zespół controllingowy?
Edyta Szarska
Efektywna praca controllera: 30% krócej w pięć tygodni

RACHUNKOWOŚĆ I SPRAWOZDAWCZOŚĆ FINANSOWA
Mariusz Sumiński
Wzorcowa dokumentacja konsolidacyjna 29
Sylwia Branczewska
Audyt procesów księgowych – zawracanie głowy czy skuteczny sposób na optymalizację w firmie?

RAPORTOWANIE
Roman Kotapski
Nie liczy się tylko marża handlowa, ale też rzeczywisty wynik na kliencie!

OPTYMALIZACJA KOSZTÓW
 

Maciej Skudlik
 

Wisła Kraków na zakręcie finansowym… Czy wysokie opłaty za stadion w polskich warunkach mają jakikolwiek sens? 



ZASOBY LUDZKIE
Karolina Korzeniewska
Vendor management: nietrafiona rekrutacja – co dalej?

ZARZĄDZANIE
Piotr Bucki
Skuteczne delegowanie zadań i odpowiedzialności

PRZY KAWIE…
Agnieszka Wnukowska
Dłużnicy pod lupą, czyli na tropie opóźnień w płatnościach

Polska gospodarka jest ... państwowa

Niżej 20 największych firm produkcyjnych w Polsce wg WNP. Za kryterium przyjęto wartość przychodów. Liderem jest Orlen. Za Orlenem kolejne 5 firm kontrolowanych przez państwo. Dalej ewenement - włoska kapitałowo fabryka motoryzacyjna (FCA). Za nią ... kolejne 5 firm kontrolowanych przez państwo.

Zestawienie sporządzono bezpośrednio z danych portalu WNP, łącznie z nazewnictwem i oznaczeniami. Dziwi w nim kumulacja grupy PGE oraz spółki PGE Obrót - należącej przecież do grupy PGE. Ale nie będziemy ingerować w kryteria czyjejś analizy. 

Ostatecznie w pierwszej 20 mamy raptem ... 6 firm niepaństwowych. Mało. Nawet bardzo mało.


No cóż. W zakresie wszystkiego, co duże w Polsce, nasza gospodarka jest dziś ... państwowa.

Złote 50 km płatnej autostrady z Mysłowic do Balic

Wg komunikatu PAP podstawowe dane spółki Stalexport Autostrada Małopolska kształtują się następująco:

Wskaźnik ROS (rentowność na poziomie wyniku netto) za 9 m. 2018 r. wyniósł prawie 60 proc. Gratulujemy! W jakich innych branżach można liczyć na takie marże?

poniedziałek, 5 listopada 2018

Kolejna fuzja na rynku bankowym

Banków w Polsce ubywa. I - wszystko na to wskazuje - będzie ubywać nadal. Konsolidacja sektora trwa. Mamy kolejne przejęcie. Otóż Millenium kupuje Euro Bank.


Jeszcze rok, może dwa, i będziemy mieli na rynku bankowym w Polsce może kilka podmiotów. Rynek jest passe. Konkurencja jest passe. Mamy modę na ograniczanie konkurencji. Cóż. Ciekawe to czasy. Na konkurencyjnym rynku firmy mają zawsze dwa wyjścia: